Zakładki:
Inne moje "rzeczy"
Inne rzeczy
Innych "rzeczy"
Książki
Możliwości i wzorce projektowe
Po godzinach
Rządzą... Gry
Zobacz mnie na GoldenLine
ThinkLab: moja firma

MOJE KSIĄŻKI - AUTOR

Użyteczność w praktyceM. Kasperski, A. Boguska-Torbicz Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce, Helion 2008.

Moja książkaM. Kasperski, Sztuczna Inteligencja, Helion 2003.

REDAKTOR MERYTORYCZNY

UmysłD. Casacuberta, Umysł. Czym jest i jak działa, Świat Książki 2007.

100 sposobów...T. Stafford, M. Webb, 100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu, Onepress 2006.

Istota inteligencjiJ. Hawkins, S. Blakeslee, Istota inteligencji, Onepress 2005.

RSS
poniedziałek, 17 października 2011

1. Myślę ostatnio o nowej kategorii serwisów, wyłaniających się w ramach rozwoju rynku mobilnego. Roboczo określam je usługoserwisami - ale nie dlatego, że prezentują bądź sprzedają usługi, ale dlatego, że są 'podpięte' pod usługi... mobile. Gdzie użytkownik używa Apki, a serwis tylko agreguje jego aktywności.

1.1. Serwisy te są interesujące przynajmniej z kilku powodów, do najważniejszych jednak w tym przypadku należą - prostota (oszczędność) architektury informacji oraz oszczędność treści, która jest dość oczywista ze względu na fakt, że są wynikiem agregowania prostych czynności, jakie wykonują użytkownicy (geolokalizacja i meldowanie się; dodawanie zdjęć, filmów, komentarzy).

1.2. Mamy tu do czynienia z dwoma rodzajami oszczędności: funkcjonalnej oraz contentowej.

1.3. Ta druga oszczędność jest tym bardziej interesująca, gdy weźmie się pod uwagę strategie projektowania stron WWW uwzględniające zalecenia SEO, w tym pakowania sporej ilości treści na poszczególnych stronach. W przypadku podstron serwisów usługowych, treści są te wybitnie oszczędne:

  • fotka
  • awatar i nick osoby (nie zawsze podlinkowany!), która dodała zdjęcie
  • czasem mapa
  • komentarze (jeśli dodano pod zdjęciem)
  • awatary innych osób (jeśli skomentowały, dodały do ulubionych, cokolwiek-zrobiły-z-dodanym-zdjęciem).

W rezultacie tego podstrona taka to:

  • IMG
  • IMG + URL
  • < EMBED > bądź odwołanie do API (Google Maps, itd.)
  • czasem więcej IMG + URL, czasem jakieś < P > - gdy są komentarze.

Mało tego, nierzadko serwisy te w ramach swoich podstron nie mają indywidualnych TITLE.

2. Reasumując: mamy tu dwie zmiany - A) na poziomie architektonicznym oraz B) na poziomie SEO-nicznym [że się tak wyrażę].

 

Przykłady - strony szczegółowe usługoserwisów dołączonych do aplikacji mobilnych:

Czy coś z tego wynika? Jak widać po powyższym, dość sporo. I pytanie: co na to Google?

Może jednak Google w ogóle się tym nie przezajmuje, gdyż jak się spojrzy na jego wyniki wyszukiwania, to widać, że z sezonu na sezon pojawia się coraz większa ilość odwołań do własnych produktów. Ale to już temat na inny wpis.

16:24, marekkasperski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 września 2011

Właściwie za moment będzie rządziła i sądzę, że większośc innowacji i interesujących biznesów w najbliższym czasie będzie kręciła się wokół tego.

Kilka faktów.

1. Lokalność jest bardzo mocno widoczna w trendach wyszukiwania (w Google to ok. 20% zapytań związanych jest z lokalnością). Rozwija się też reklama lokalna dzięki geotargetowaniu.

2. Mobile First, to drugi trend. Mówił o nim m.in. Luke Wroblewski podczas sesji Seminarium: Użyteczna strona. Ilość sprzedawanych aparatów telefonii komórkowej, w tym smartphonów, robi wrażenie. Sprzyja też temu trend rozwijania platform aplikacji: w środowisku iOS, Android, Amazon czy Windows. Jedną z głównych zalet tych urządzeń jest... geolokalizacja.

3. W ostatnim czasie wśród serwisów społecznościowych rozwijają się najdynamiczniej te, oparte o geolokalizację, jak Foursquare czy Gowalla. Samo chekowanie na dłuższa metę pozbawione jest sensu, ale w uzupełnieniu o elementy reklamy i zakupów zacznie mieć sens dotąd nam nie znany. Gdy to uzupełni się jeszcze danymi z naszych profili, analizowanych w locie dzięki facebook Connect, to mamy nową bombę.

4. Do tego dochądzą trendy z pogranicza e-commerce, jak wszelkie Groupony, serwisy zniżkowe i kuponowe. W kanale mobilnym ich sensem istnienia będą usługi... zniżkowe i kuponowe, uzupełniające mobilną reklamę (nota bene także będącą w rękach Google, przez zakup z tego roku firmy Zagat, za ok. 4mld $). Dzięki usługom tego rodzaju, online będzie mógł wzmocnić sprzedaż w kanale offline (a nie, jak do tej pory, rywalizować z tym kanałem).

5. Po pierwszych przejęciach, wzrostach i dynamicznych rozwojach, widać, że rynek ten w pierwszej fazie będzie się rowijał w oparciu o sprzedaż i promocje usług, a nie produktów, jak ma to miejsce w klasycznej sieci i klasycznym e-commerce. Zapewne trend ten będzie miał tez inną nazwę, np. geo-commerce.

5.1. Druga faza zapewne będzie już uzupełniona o ofertę produktową (tego rodzaju pierwsze serwisy, łączące produkty i geolokalizację już na zachodzie powstają).

6. Jak to będzie działało w praktyce? łatwo sobie wyobrazić:

  • biznes (np. restauracja) kupi reklamę, która będzie emitowana do użytkowników aplikacji na smartphone powiedzmy w promilu 2km. Każdy, kto znajdzie się w zasięgu reklamy, dostanie informację o restauracji.
  • Targetowanie? Proszę bardzo! Aplikacja będzie wykorzystywała dane z naszych profili z serwisów społecznościowych, zapewne tez będzie analizowała trendy wprost z aplikacji, na bazie naszych wyborów. Nawet już dzisiaj dość łatwo zautomatyzować wybór prezentu dla znajomego, bazując na jego profilu z facebooka - są do tego fajne webaplikacje, np. bazujące na Open Graph Facebooka i API od Amazon.com.
  • Prócz informacji o samej restauracji, mogę otrzymać informację o rabacie, specjalnie dla mnie, albo jak wyślę info. o tej restauracji kilku znajomym (a co, zacznijmy już pracę nad geo-Programem Partnerskim ;). Jeden przycisk - Share - i już rabat jest mój!
  • Ale po co ja wyszedłem z domu? Ach tak, by kupić transporterek dla kota. No więc wyszukuję wśród ofert transporterek, a biorąc pod uwagę, że sklepy stacjonarne nie rzadko już mają swoje sklepy Online, albo stają się bazą do odbioru osobistego towaru dla większych firm, przeglądam ofertę transporterków i sprawdzam gdzie jest najbliżej miejsca mojego pobytu (wcale nie ceny, bo te 20 zł to ja stracę na dojazdy!). W ten sposób doszliśmy też do tego, że nie tylko porównywarki cenowe będą miał sens, ale także aspekt geo- będzie istotny.
  • Po zakupie rzecz jasna będę mógł jeszcze zrobić kilka fot i w rzucić do sieci bezpośrednio z telefonu, najlepiej wraz z krótka recenzją (np. czy obsługa była sympatyczna). Dane geo- o lokalizacji sklepu, w którym zakupiłem transporterek i tak się wrzucą - bez mojej aktywnej ingerencji.
  • Potem jeszcze sprawdzę opinie o lokalach w okolicy i wybiorę ten, który spełnia trzy warunki: A) jest stosunkowo blisko bądź po drodze do domu, B) dają tam jedzenie, w którym gustuję i C) ma dobre opinie konsumentów - na ich fotkach sprawdzę też wystrój lokalu.

Zjem i pójdę spać (chociaż wiem, że to nie zdrowo ;).

14:40, marekkasperski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2011

Narzędziownik to dział z narzędziami - to jasne ;)

Dziś o szukaniu konkurencji pod wykonywane analizy (benchamark).

Google w ramach formatki dla nowych wyników wyszukiwania zrezygnował z funkcji Similar, pokazującej podobne strony do znalezionej. Przykładowo, szukaliśmy strony odpowiadającej tematyce macierzyństwa, i w ramach otrzymanych wyników wyszukiwania, mogliśmy podejrzeć podobne strony do tych z wyników. To była bardzo przydatna opcja - ale nie dla przeciętnego Kowalskiego.

Similar w Google nie uświadczysz, ale powstało kilka serwisów, które specjalizują się tylko w tej konkretnej funkcji - znajdowania podobnych stron.

Dajmy na to chcemy przeanalizować strony nt. macierzyństwa. Powiedzmy, że dysponujemy już namiarem na jedną z nich - niech to będzie moja ulubiona w tym temacie, babycenter.com (na marginesie - serwis dość często opisywany w fachowej literaturze, m.in. w "Serwisy WWW: projektowanie, tworzenie i zarządzanie").

Teraz skorzystamy z odpowiednich narzędzi:

Dzięki tym narzędziom można także zaznajomić się z własną konkurencją, wpisując adres swojej strony.

Proste i przydatne.

10:30, marekkasperski
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 września 2011

Się odbył. Ale czy kogoś to może zainteresować? W dobie zlokalizowanych produktów globalnych, serwisy lokalne - nawet te numer 1 - stają się jakby cieniem tego, czym przez wiele lat były w PL.

Po latach zmagań zagranicznych towarzyszy o przestrzeń polską i polskiego użytkownika, teren coraz bardziej wymyka się rodzimym. Tym bardziej, że poziom zmian tylko potwierdza, jak bardzo jesteśmy lokalni.

20:49, marekkasperski
Link Komentarze (3) »
środa, 03 sierpnia 2011

W naszej kulturze, przy tego rodzaju okazjach jak ta, to na słowa Heraklita można się powołać: Wszystko płynie...

Kiedy czasem wpadam na notki z początku tego bloga, widzę jak dużo u mnie się zmieniło. Gdy 4-5 lat temu interesowały mnie aspekty interfejsów - tak webowych jak i klasycznego GUI - oraz stosowanie psychologii poznawczej przy okazji badań z zakresu usability, dzisiaj interesuje mnie dużo bardziej tematyka produktowa, jak np. budowanie funkcjonalności dających przewagę konkurencyjną bądź pozwalających się cashować serwisowi. Praca nad tym co serwis powinien mieć - teraz, za m-c, za rok.

Przy okazji spotkań ze znajomymi, często szefami działów projektowych w różnych firmach, okazuje się, że to dość naturalna ewolucja. Oni także z chęcią zrzuciliby z siebie etykietę dajrektora-ds-ux-&-usability i stanęli po stronie osób odpowiedzialnych za rozwój biznesowy produktu. Mi się udało. Zaryzykowałem.

Rozwój i utrzymanie serwisów, gdy wziąć pod uwagę ich wymiar biznesowy, jest zaprzeczeniem agencyjno-reklamowej pracy definiowanej "od briefu do briefu". Ten niby 'niuans' polega na tym, że w dużej części serwis dopiero zaczyna żyć po wdrożeniu i to po wdrożeniu zaczyna się cała zabawa. Przeprojektowywanie, przebudowywanie, przedefiniowywanie, prze-, prze-, prze. I tak wydaje się w nieskończoność. Wtedy okazuje się, które funkcjonalności zaskoczyły i są używane - je się powinno rozwijać; a które okazały się klapą - je można zabić, bądź zastanowić się jak je podbić by zaczęły pracować w serwisie, jeśli uważamy, że jest w nich potencjał (czy to użytkowy - tj. ludzie by chcieli z tego korzystać, czy to biznesowy - tj. ich obecnośc będziemy potrafili cashować).

W tym wszystkim jedno się tylko nie zmienia - zmiany te (osobowe, produktowe, funkcjonalne) dają niezłą frajdę :)

11:04, marekkasperski
Link Komentarze (8) »
wtorek, 07 czerwca 2011

"Be water my friend" - mówi Bruce Lee w jednym z filmów - "be water". Dzisiaj to samo można poradzić właścicielom serwisów internetowych: Be water!

Be water, to w moim przekonaniu najefektywniejszy sposób podejścia do utrzymywania treści i rozwoju produktów internetowych na najbliższy czas:

Woda jest bezkształtna.

Gdy wlejesz ją do kubka, staje sie kubkiem. Gdy przelejesz ją do butelki - staje się butelką. Gdy wlejesz ją do czajnika na herbatę, stanie się czajnikiem.

Be water!

Oddzielenie treści od sposobu jej prezentacji stało się ważne za sprawą CSS. Ale dzisiaj oddzielenie treści od sposobu prezentacji nabiera kluczowego znaczenia ze względu na rozwój hardware'u i problem dostępności. Tutaj filozofia Be Water tylko zda egzamin, gdy tę samą treść będzie można wyświetlić na PC (jako strona WWW, aplikacja bądź kanał RSS), smartphonie, tablecie, telewizorze, w e-czytniku i dowolnym innym urządzeniu z dostępem do Internetu. W ten sposób ta sama treść posłuży do rozwoju produktu desktop, co do mobile.

Be water!

 

PS: Coś nie działa embedowanie - link do fragmentu z Bruce Lee.

Po chwili: ok, działa - ze starymi linkami (w domenie youtube.com). Nie działa z nowymi, krótkimi linkami  (w domenie youtu.be) - to info. zwłaszcza do osób utrzymujących Blox.pl.

12:30, marekkasperski
Link Komentarze (4) »
środa, 01 czerwca 2011

Tytuł to pewna teza: czyta się ludzi, nie blogi. Taką samą przyjemność mam z czytania tablicy na Facebook.com autorów blogów, których czytam, jak gdy czytam ich blogi.

 

W ostatnim czasie zebrało się kilka materiałów z zewnątrznymi źródłami, w których napisałem coś, co w innym przypadku zapewne napisałbym na tym blogu, stąd dzisiaj po prostu odsyłam do tego, co już popełniłem (bo ja tak jak Google - nie lubię double content ;).

"Press", majowy numer (05/11), s. 91 (dział 'interranking' - to o stronach, które odwiedzam, bądź które z jakiś powodów mnie zainteresowały), a w nim m.in. polecam:

  • Skyara.com – oferuje pomysły na spędzenie wolnego czasu, z możliwością dzielenia się wrażeniami z przyjaciółmi oraz funkcją zakupu… np. wykonania profesjonalnej sesji fotograficznej;
  • Inthemo.com – trochę podobny do Skyara.com system rekomendacji miejsc i wydarzeń w mieście, bazujący m.in. na opiniach znajomych;
  • Squidoo.com – to coś więcej niż zwykły agregator treści, to hybrydowy system dostarczający także rekomendacji o produktach z możliwością ich zakupu w sklepach partnerskich;
  • Swipely.com – rodzaj produktowego Facebooka, gdzie użytkownicy, w tym znajomi, dzielą się informacjami o swoich zakupach;
  • Beta.cashcollie.com – centrum zakupów (gift center) na nowo odkryte, dzięki wtyczkom z Facebooka – to trzeba użyć;
  • Popugamer.com – taki last.fm dla kategorii gier komputerowych;
  • Searchreviews.com – wspierana przez aplikacje na iPhone baza opinii o produktach;
  • Buzzillions.com – podobny do SearchReviews system rekomendacji produktów;
  • Getglue.com – check-lista filmów, książek, muzyki i programów telewizyjnych;
  • Boo.ly – interesujące narzędzie pozwalające na kupowanie z poziomu wyników wyszukiwania w Google i udostępniające kilka innych nowatorskich funkcji, jak dostęp do kuponów zniżkowych w sieci partnerskich sklepów.

I inne. Po więcej odsyłam do Press'u.

 

***

"Media i Marketing Polska", numer czerwcowy (chyba właśnie się ukazuje), a w nim dodatek "Użyteczna strona". Tu, wraz z Anią Boguską-Torbicz oraz Hubertem Turaj, opisaliśmy najlepsze praktyki na rynku (każdy z nas daje własne zalecenia), dla:

  • strona główna
  • nawigacja
  • formularz
  • koszyk
  • wyszukiwarka.

O nawigacji:

Podobnie jak w przypadku stron głównych specyfika serwisu decyduje o trafności zastosowanej nawigacji. W serwisach o rozbudowanej ofercie, z naciskiem na główne menu, dobrze sprawdzają się rozwiązania oparte na mega drop-down menu (…) prezentujące szeroką ofertę bez potrzeby stosowania rozbudowanej struktury i licznych zagłębień (czego od pewnego czasu nie lubi Google!).

Ale nawigacja to nie tylko menu, a nawet należałoby podkreślić, że przy obecnych sposobach konsumowania treści to już przede wszystkim nie menu, lecz nawigacja śródtekstowa, czyli elementy klikalne zagnieżdżone w obrębie treści serwisu (doprowadzone ostatecznie do rozwiązania typu tablica za sprawą Facebook.com). Mają one zasadnicze znaczenie z punktu widzenia nie tylko sprawnego poruszania się w obrębie serwisu – w przypadku perspektywy użytkowej – czy wciągania użytkownika w głąb bądź przerzucania ruchu na odpowiednie części strony – w przypadku perspektywy biznesowej – lecz także, ze względu na znaczenie słów kluczowych (ang. anchor) dla aspektów wyszukiwania, ich nazewnictwo ma znaczenie dla SEO w perspektywie technologicznej. Dlatego w procesie projektowania WWW udział powinni brać nie tylko architekci informacji, lecz także specjaliści od pozycjonowania. W tym przypadku mówi się o tzw. findability, czyli znajdowalności strony internetowej przez zawarte na niej treści.

Więcej w czerwocowym dodatku do "MiMP".

 

***

Raport nt. usability od interaktywnie.com - "Użyteczność w Internecie" - wczoraj się ukazał. Szkoda, że nie weszły tam moje oceny serwisów społecznościowych, to może mniej kontrowersji by było wokół użyteczności serwisu Facebook.com (potwierdzam, jest bardzo słaba; aczkolwiek z drugiej strony - bardzo innowacyjna). Ale, z tego co weszło, przede wszystkim to jest dla mnie ważne:

Źle skonstruowany serwis, to same kłopoty, bo generuje koszta, a nie przychody. Przykład - serwis produktowy, w którym użytkownik nie wie jak przedłużyć umowę, generuje koszt związany z obsługa call center lub obsługa stacjonarna w salonie. Z drugiej strony sa przypadki, gdzie usilne stawanie okoniem do przyzwyczajeń konsumenckich może pokutować w ogóle brakiem sprzedaży, np. gdy klienci przyzwyczajeni są do sprzedaży telefonicznej, a kanał internetowy wykorzystują tylko do zapoznania sie z oferta. Brak przekierowań na sprzedaż w kanale telefonicznym czy nawet stacjonarnym, może powodować, ze w pewnych przypadkach potencjalny klient zakupi towar u konkurencji. (...)

Na szczęście coraz więcej moich klientów to rozumie, i udaje się nam wspólnie godzić kanały sprzedaży online-offline.

 

***

A dla chcących dać wytchnienie stronom WWW na rzecz tematyki czysto ludzkiej, polecam nowy numer magazynu "Psychologia dziś", czyli polskiej edycji Gehirn&Geist, w której robię za korespondenta naukowego.

Warto odpocząć! :)

10:44, marekkasperski
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26