Zakładki:
Inne moje "rzeczy"
Inne rzeczy
Innych "rzeczy"
Książki
Możliwości i wzorce projektowe
Po godzinach
Rządzą... Gry
Zobacz mnie na GoldenLine
ThinkLab: moja firma

MOJE KSIĄŻKI - AUTOR

Użyteczność w praktyceM. Kasperski, A. Boguska-Torbicz Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce, Helion 2008.

Moja książkaM. Kasperski, Sztuczna Inteligencja, Helion 2003.

REDAKTOR MERYTORYCZNY

UmysłD. Casacuberta, Umysł. Czym jest i jak działa, Świat Książki 2007.

100 sposobów...T. Stafford, M. Webb, 100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu, Onepress 2006.

Istota inteligencjiJ. Hawkins, S. Blakeslee, Istota inteligencji, Onepress 2005.

RSS
piątek, 19 czerwca 2009

Ten wpis nie będzie o interfejsach, ani o projektowaniu do Weba. Chociaż źródłem jego powstania jest refleksja nad pewnym projektowym przypadkiem oraz osobistym podejściem do sztuki projektowania jako takiej.

Zawsze lubiłem pisanie, a w liceum prócz pisania (i pierwszej wydanej książeczki - tomiku wierszy), zajmowałem się sztuką filmową. Chociaż różne to tak dyscypliny, u ich podstaw leży jednak ten sam element - uczestniczenie w procesie twórczym (czemu notabene miałem poświęcić swoją pracę doktorską).

 

Po nitce do kłębka

Element twórczości jest dla mnie - jako dla projektanta - bardzo istotny przy tworzeniu rozwiązań dla klientów. Stąd w panelach dyskusyjnych raczej opieram się tezie, że w użyteczności należy kopiować wzorce, a hołduję tezie - że jeśli chodzi o TŁO, to tak, ale elementy wyróżniające się powinny tworzyć przewagę nad konkurencją, w związku z tym - niejako z definicji - konieczne by były nowatorskie (pisałem o tym w swoim czasie na GL). Dlatego też głównym motorem mojej pracy jest Features Definition, czyli definiowanie funkcjonalności, z nastawieniem na zdefiniowanie tej kluczowej - z jednej strony mającej za zadanie rozwiązać problem zdefiniowany wcześniej w procesie projektowym, a z drugiej stanowić o elemencie wyróżniającym mojego klienta na tle konkurencji. Najlepszą nagrodą wtedy dla mnie - ale jak obserwuję również dla moich klientów - jest dzień, w którym obserwuję, że konkurencja skopiowała moją funkcjonalność, zwłaszcza gdy dzieje się to na poziomie Wielkich Konkurentów.

 

Case study nie wprost

Wątek filmowy wprowadziłem we wstępie nie bez kozery. Oto ogólny zarys scenariusza, który od lat mi chodzi po głowie:

Starszy już wiekiem pisarz, uznany w środowisku krytyków, z licznymi nagrodami na koncie, sprzedającymi się na pniu książkami, cierpi na najgorszą dolegliwość - wypalenie. Rozgłos kilku ostatnich jego dzieł zawdzięcza bardziej swojemu asystentowi, u którego odkrył talent pisarski - ale o tym wiedzą tylko oni dwaj...

Historia mało oryginalna (choć efekt filmu opiera się w głównej mierze nie na tym CO opowiadamy, a JAK). Ale temat dość uniwersalny i stanowi dobrą ilustrację tego, co spotyka nas na co dzień. Nie będę tutaj streszczał całego scenariusza, bo nie czas i miejsce na to, ale w kontekście projektowania zastanawiający jest wątek "twórczego cienia" - w wątku przedstawionym powyżej, to asystent, który pisze dzieła, pod którymi - ze względu na swoją rozpoznawalność - podpisuje się wielbiony przez tłum czytelników Autor. Dla drugie to "być albo nie być"; dla pierwszego to dysonans w swojej czystej postaci: z jednej strony radość, że tak naprawdę to czytają mnie, z drugiej, że nikt nie wie, kto za tym stoi...

 

Wpis dedykuję tej skopiowanej funkcjonalności (dobrze skopiowanej).

13:30, marekkasperski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 czerwca 2009

Takie wnioski można by wysnuć po raporcie IAB, jaki właśnie ujrzał światło dzienne.

Sprawę już - skandaliczną! - prześwietlił Eryk Orłowski na swoim blogu, gdzie się wypowiedziałem. By nie dublować treści zapraszam do Eryka na blog.

14:17, marekkasperski
Link Komentarze (1) »