Zakładki:
Inne moje "rzeczy"
Inne rzeczy
Innych "rzeczy"
Książki
Możliwości i wzorce projektowe
Po godzinach
Rządzą... Gry
Zobacz mnie na GoldenLine
ThinkLab: moja firma

MOJE KSIĄŻKI - AUTOR

Użyteczność w praktyceM. Kasperski, A. Boguska-Torbicz Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce, Helion 2008.

Moja książkaM. Kasperski, Sztuczna Inteligencja, Helion 2003.

REDAKTOR MERYTORYCZNY

UmysłD. Casacuberta, Umysł. Czym jest i jak działa, Świat Książki 2007.

100 sposobów...T. Stafford, M. Webb, 100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu, Onepress 2006.

Istota inteligencjiJ. Hawkins, S. Blakeslee, Istota inteligencji, Onepress 2005.

RSS
niedziela, 08 listopada 2009

W ciągu ostatniego tygodnia miałem okazję zapoznać się z kilkoma wersjami czytników do ebooków, więc stwierdziłem, że swoimi obserwacjami się podzielę. Tym bardziej, iż wiele wskazuje, że w najbliższym czasie w tym sektorze dużo się będzie działo (również interfejsowo, bo - jak będzie można wywnioskować po lekturze tego wpisu - jesteśmy jeszcze na początku drogi). Wystarczy, że dodam, iż na 13-stych Targach Książki, na których w sobotę byliśmy z żoną, znajdowały się 4 stoiska, na których prezentowano produkty bądź usługi związane z tym sektorem. Ale do rzeczy...

Testowałem:

  • iRex iLiad - to chyba największy czytnik, który miałem okazję używać (wyświetlacz 8,1 cala, rozdzielczość 768x1024 pikseli), 160 DPI i 16 odcieni szarości dają dobrą jakość obrazu;
  • dwa czytniki firmy Bookeen: CybookOpus (mały, z ekranem 5-calowym) z ciekawym softem (np. bardzo przyjemnie dla oka zrobiona jest lista książek, które mamy w bibliotece) oraz Cybook Gen3 (nieco większa odmiana od swojego poprzednika);
  • Cool-ER, reprezentowany przez całą serię czytników dostępnych w różnych kolorach (ja klikałem akurat niebieski), miły dla oka i nieco podobny układem przycisków do rodzimego eClicto firmy Kolporter S.A.;
  • no i w końcu wspomniany eClicto, o którym poniżej.

 

Czytniki ebooków: Kindle, Eclicto, Sony, Cooler, Nook.

Rysunek 1. Powyżej czytniki ebooków (od lewej): Kindle, eClicto, Sony, Cool-er, Nook. Rys. za: passwordincorrect.com.

 

Ogólne obserwacje jakie mam to:

  • Są proste w obsłudze. Klasa tych urządzeń jest raczej prosta w obsłudze - już po naprawdę niewielkiej ilości czas umiesz obsługiwać poszczególne modele. Nie potrzeba żadnych instrukcji i samouczków. Po kilku minutach zabawy w zasadzie już wiesz co możesz robić, i gdzie szukać danej opcji, by to zrobić. To wielka zaleta tych urządzeń i potencjalnie wróży to im sukces.
  • Różnie bywa z używalnością. Nauczyć się obsługiwać urządzenie to jedno, obsługiwać je na co dzień to drugie. Nie rozumiem dlaczego wszystkich tych urządzeń nie można obsługiwać jedną ręką - w niektórych modelach są potrzebne dwie i to do wykonywania w miarę częstych operacji - np. flow: wejdź do danej książki (piętro niżej), wyjdź do spisu książek (piętro wyżej). Dziwne bądź mało ergonomiczne rozwiązania z "przerzucaniem kartek" (w plikach EPUB nie ma podziału na strony, co nie znaczy, że przewijać nie trzeba). Myślę, że generalnie usability tych urządzeń (zarówno na poziomie ergonomii fizycznego urządzenia - rozkład przycisków, ich wielkość, przypisana funkcjonalność) jak i na poziomie oprogramowania zaszytego w czytniki, jest raczej średnie.
  • Oprogramowanie / funkcjonalności. Powyższe modele różnią się dość znacznie oferowanymi funkcjonalnościami: jedne mogą się łączyć z internetem w celu pobierania treści, inne nie; niektóre mają przeglądarkę do stron internetowych, możliwość odsłuchiwania muzyki/audiobooków, możliwość obsługi rysikiem, funkcje wprowadzania notatek (w jednych tylko z klawiatury, w innych rysikiem, z możliwością pisania odręcznego), etc.
  • Kontrast, to chyba najważniejsza własność dobrego czytnika. Musi mieć po prostu dobry kontrast między jasnym tłem i fontem. Niby oczywiste, ale jedne modele są lepsze, a inne... takie sobie.
  • Zdjęcia. Oglądanie zdjęć na czytnikach jest możliwe, a owszem, w 8 bądź 16 odcieniach szarości. Ale ma to taki sam sens, jak nauka malarstwa z książek wydawanych w czasach PRL-u, gdzie oglądało się czarnobiałe reprodukcje światowej sztuki (to była zgroza!). Poza tym wielkość zdjęcia bywa przytososywana do parametrów wyświetlacza, co niesie za sobą fakt, że niektóre zdjęcia po prostu rozciągane są na wyświetlaczu, by dostosować ich prezentację.
  • Pamięć i liczba książek. Informacje marketingowe głoszą, że w czytnikach można pomieścić setki, jeśli nie tysiące książek. Ale to nie do końca prawda. Owszem, książek można i dużo zmieścić, ale pod warunkiem, że są one w formacie EPUB (np. "Dracula" Stokera waży wtedy jakieś 138KB). Ale już gdy chcemy czytać plik w formacie .pdf to książek wejdzie znacznie, ale to znacznie mniej (np. "Web Form Design" Luke'a Wroblewskiego to 16,77MB). Poza tym przy dużych plikach spada komfort pracy z czytnikiem, związany z wydłużaniem się czasu przewijania strony (myśli i myśli, i myśli... Nawet darmowy rozdział mojej "Projektowanie stron WWW" o wielkości 1,81MB potrafiło zawiesić urządzenie).
  • PDF nie na czytniki. No właśnie. Po pierwsze, za ciężkie - o czym było wyżej. Po drugie, to się nie chce skalować! Czytanie nawet powiększonego (w ramach opcji powiększania czcionki) pliku .pdf powoduje, że układ tekstu nie chce się dopasowywać do parametrów urządzenia. Co oznacza w praktyce, że jeśli do tej pory kupowałeś książki elektroniczne w wersji .pdf, to jak przesiądziesz się na czytniki, będziesz musiał je kupić jeszcze raz - w wersji EPUB.

 

eClicto

W zasadzie na tym chciałbym poprzestać w tym wpisie. Udało mi sie otrzymać jeden egzemplarz tego czytnika (dzięki Tomasz za wypożyczenie!) i jemu poświęcę osobny wpis.

eClicto. eClicto.

Rysunek 2. Czytnik eClicto firmy Kolporter Info S.A. (od lewej): z wyświetloną książką oraz ze zrzutem strony nakanapie.pl.

20:21, marekkasperski
Link Komentarze (9) »
środa, 04 listopada 2009

Już niektórzy z Czytelników bloga UI Design wiedzą (mówią mi, że wiedzą) nt. prac, które prowadzimy teraz w serwisie nakanapie.pl. Niedawno pisał też o tym Artur Kurasiński i kilka szczegółów tychże prac zdradziłem; kolejne czekają na swój czas (tj. launch).

Dzisiaj zamiast wpisu - obrazek. Obrazek szczególny, pokazujący wykres rejestracji w ramach serwisu nakanapie.pl. Bez kampanii, bez kasy, samymi zmianami w AI. Dla nas obrazek wymowny, bo pokazujący, że ma sens to co robimy i to całe - za przeproszeniem - usability ;)

Na razie bez liczb jeszcze - przyjdzie pora i na nie.

nakanapie.pl: rejestracje.

20:02, marekkasperski
Link Komentarze (4) »