Zakładki:
Inne moje "rzeczy"
Inne rzeczy
Innych "rzeczy"
Książki
Możliwości i wzorce projektowe
Po godzinach
Rządzą... Gry
Zobacz mnie na GoldenLine
ThinkLab: moja firma

MOJE KSIĄŻKI - AUTOR

Użyteczność w praktyceM. Kasperski, A. Boguska-Torbicz Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce, Helion 2008.

Moja książkaM. Kasperski, Sztuczna Inteligencja, Helion 2003.

REDAKTOR MERYTORYCZNY

UmysłD. Casacuberta, Umysł. Czym jest i jak działa, Świat Książki 2007.

100 sposobów...T. Stafford, M. Webb, 100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu, Onepress 2006.

Istota inteligencjiJ. Hawkins, S. Blakeslee, Istota inteligencji, Onepress 2005.

RSS
poniedziałek, 11 lutego 2013

0. Gdy byłem na pierwszym roku filozofii, prowadzący przedmiot "Analiza tekstów filozoficznych" przy okazji czytania Państwa Platona, spytał mnie czy byłem w Nowym Jorku. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie, nie miałem sposobności. "Ale wie Pan, że Nowy Jork istnieje?" - ciągnął. "Tak" - odpowiedziałem - "Jestem świadom tego faktu". "A skąd Pan to wie?" - dociekał. "Chociażby z mediów, Panie doktorze". Łypnął na mnie okiem i z rozweseleniem rasowego adwersarza, który wie, że właśnie zagonił przeciwnika w bokserski róg rzucił: "A skąd ma Pan pewność, że media Pana nie kłamią?". Nie miałem... (Do dzisiaj nie mam.)

Ta lekcja, jaką otrzymałem w kilku przemyślanych pytaniach, raz na zawsze uświadomiła mi różnicę między myśleniem filozoficznym, a myśleniem potocznym. Od tego dnia nic już nie było dla mnie takie pewne; nic nie było takie jak wcześniej.

0.1. Teraz, gdy przystępują do prac nad różnymi projektami, gdzie głównym moim zadaniem jest tak naprawdę analiza (i synteza!) problemu, jaki przedstawia klient, widzę sporo analogii i zapożyczeń w mojej codziennej pracy ze siata klasycznych problemów filozoficznych. Formowanie się specyficznego języka w pewnym sensie nowej dyscypliny jaką jest z pewnością projektowanie i rozwój produktów cyfrowych. Języka często o nieostrej terminologii, bardzo rozmytych desygnatach, przez niedolne tłumaczenia z angielskiego na polski wprowadzającego jeszcze większe zamieszanie (vide: użyteczność vs używalność). Przypomina mi się wtedy wydźwięk "O prawdzie i kłamstwie w pozamoralnym sensie" Nietzschego, gdzie autor przedstawiał problem skostniałego aparatu językowego którym się posługujemy rozważając problemy dynamiczne zmieniającego się świata. Pytając: czymże jest liść, gdy mówię 'liść'? Czy chodzi mi o liść klonu, czy dębu, czy jarzębiny, ...? Młody liść, liść dojrzały, a może opadnięty i zeschnięty? Co rozumiem pod pojęciem liść - jaką treść mam na myśli; jaką treść Ty masz na myśli gdy ja mówię 'liść'?

Na koniec konkludował: te słowa to tylko skamieliny. Wciąż potykamy się o kamienie.

Podobny problem znany był już w starożytności i określany jako spór o uniwersalia, który swoje apogeum miał w średniowieczu, gdy spierano się o desygnat pojęcia 'róża' (domyślasz się skąd tytuł "W imię róży" Umberto Eco?).

0.2. Ten spór, chociaż wydaje się być tylko intelektualną igraszką, ma bardzo interesujące implikacje. Gdy zgodzimy się (jak chce część psychologów, kognitywistów oraz neurolingwistów), że myślimy słowami, to za każdym razem gdy próbujemy rozwiązać dany problem, zachowujemy się jak banda paleontologów, grzebiących w skamielinach, którym wydaje się tylko, że dotykają natury zmiennego w swej dynamice świata.

Ten spór ma też daleko idące implikacje natury metodologicznej, w tych naukach, w których próbuje się badać zmienne w swej dynamice układy (jak badać mózg, gdy się nieustannie przebudowuje - codziennie obumierają setki tysięcy neuronów robiąc miejsce na nowe połączenia synaptyczne i wzmacniając już te funkcjonujące? jak badać umysł, gdy codziennie doświadcza on czegoś nowego?).

I tu pojawiają się projektanci.

1. Architektura informacji chociaż wydaje się terminem jednorodnym, de facto ma złożoną naturę. Składają się na nią 3 różne desygnaty:

A) architektura informacji w obrębie podstrony, czyli rozkład elementów treści oraz funkcjonalnych wobec siebie w obrębie jednej konkretnej podstrony - jednego screenu - kompozycja podstrony;

B) architektura informacji w obrębie wzajemnych relacji między podstronami, mająca odzwierciedlenie w strukturze serwisu/aplikacji i przekładająca się na menu - czy szerzej: nawigację;

C) architektura informacji uwzględniająca poziom wizualny, stworzona przez grafika bądź współtworzona z grafikiem, gdzie poziomy hierarchii nie są określane względem siebie w płaszczyźnie (kompozycja elementów), a przy pomocy akcentów kolorystycznych i kontrastowych. O tym co ważne nie przesądza kolejność występowania po sobie, a poziom zauważalności.

2. Produkty cyfrowe (serwisy internetowe, aplikacje) mają tą specyficzną właściwość, że mogą podlegać nieustannym przemianom. Rozwój cyfrowych produktów przebiega zupełnie inaczej niż rozwój przedmiotów fizycznych - kiedy w przypadku tych drugich wypuszczamy fizyczne krzesło na rynek, to jedyne co pozostaje firmie, to budowanie sprzedaży. Nim krzesło/samochód/telefon uzyska sukces na rynku, miną miesiące. Jeśli nie uzyska, nim się dowiemy co było powodem - miną kolejne. I jeszcze kolejny czas będzie potrzebowali by w następnej generacji krzesła/samochodu/telefonu poprawić to, co chrzaniliśmy.

Zupełnie inaczej niż w przypadku produktów cyfrowych. Tutaj feedback możemy zbierać na bieżąco - na bieżąco monitorować, na bieżąco wprowadzać zmiany, modyfikacje, usuwać to, co się nie sprawdziło, dokładać nowe, w końcu - testować różne wersje jednego rozwiązania.

Powiem więcej, nawet środowisko cyfrowe wymusza tego rodzaju działania - czy się nam podoba czy nie, wszak nasze serwisy nie żyją w oderwaniu od środowiska, w którym im przyszło żyć - zmian algorytmów Google wpływających na SEO i wymuszających zmiany w naszych serwisach, pojawiających się nowych rozwiązaniach technologicznych czy też funkcjonalnych przy okazji pojawiania się nowych serwisów (znamienny przykład API Facebooka), rozwoju biznesu bądź zmiany przybranej wcześniej optyki biznesowej (pivot), czy w końcu nawet nacisków ze strony użytkowników bądź/i konkurencji. Dzisiaj już nawet VC niechętnie zainwestują w coś, co nie ma podatności na zmiany, serio.

Świat produktów cyfrowych jest bardzo dynamiczny, bardzo zmienny. A prawdziwe wyzwania nierzadko zaczynają się... dopiero po starcie produktu.

A my, projektanci? Pracujemy nie rzadko od briefu do briefu, tworząc skamieniałe architektury informacji dla serwisów, które już po wyjściu (nierzadko wielomiesięcznej pracy deweloperów) jedyne na co mogą liczyć to na szybki redesign, nie mając większych perspektyw na organiczny rozwój. Dlaczego? Gdyż organiczny rozwój stoi to reprezentant świata dynamicznego, w którym uwzględniło się czynnik zmian. Plastycznej architektury informacji, gdzie podzielono części stron na skalowalne moduły, które w oparciu o grid można łatwo wkładać i wyciągać w miarę potrzeby w układ podstron. A w bardziej rozbudowanych firmach tak zdefiniowane gotowe komponenty także wykorzystywać przy rozwoju innych produktów.

Gdzie tkwi różnica? W głównym podejściu: klocki, zamiast gotowych zestawów. Jak w... Modular Design.

10:07, marekkasperski
Link Komentarze (2) »