Zakładki:
Inne moje "rzeczy"
Inne rzeczy
Innych "rzeczy"
Książki
Możliwości i wzorce projektowe
Po godzinach
Rządzą... Gry
Zobacz mnie na GoldenLine
ThinkLab: moja firma

MOJE KSIĄŻKI - AUTOR

Użyteczność w praktyceM. Kasperski, A. Boguska-Torbicz Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce, Helion 2008.

Moja książkaM. Kasperski, Sztuczna Inteligencja, Helion 2003.

REDAKTOR MERYTORYCZNY

UmysłD. Casacuberta, Umysł. Czym jest i jak działa, Świat Książki 2007.

100 sposobów...T. Stafford, M. Webb, 100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu, Onepress 2006.

Istota inteligencjiJ. Hawkins, S. Blakeslee, Istota inteligencji, Onepress 2005.

RSS
środa, 13 stycznia 2010

Tak, 2010 to z pewnością będzie rok Facebook, zresztą od samego początku - byłem, słuchałem, mam kilka przemyśleń.

 

0. W ramach wstępu - lubię Facebook. Nawet bardzo.

Jako użytkownik przechodziłem fazy, gdy najwięcej czasu spędzałem - w kolejności - w Onet.pl (wtedy bardziej w republice), Google.com, a teraz właśnie na Facebook.com. Facebook prywatnie mnie wciągnął. Ale czy jest czymś, co mógłbym zarekomendować moim klientom, bądź sobie, jako klientowi FB? Nie jest to już takie oczywiste.

 

1. "Facebook daje pełne spektrum możliwości" - no tak, ale HTML też i nic poza tym z tego nie wynika.

W społecznościach wcale nie chodzi o 'możliwości', a o dialog i dobrą zabawę - najlepiej dialog przez zabawę. Jeden dobry człowiek od dialogu z użytkownikami/klientami wart jest więcej, niż ten cały kram ficzerów. Społeczności to relacje, podtrzymywanie kontaktów, nowe kontakty, rozmowy - przeważnie o niczym ale wciągające, jak te przy kawie w firmowej kuchni. Można to osiągnąć bez FB, a nawet można by się pokusić o stwierdzenie, że czasem z FB i dialogiem to jakby nie po drodze - o czym niżej.

Nie wierzę też w prawdziwość tezy, że "FB to komunikacja, a fotka.pl to rozrywka". Nie ma już  takich prostych granic. Pokazał to dobitnie My Space ze swoją koncepcją komunikacji poprzez rozrywkę. Zresztą sam FB jest tak samo dobry pod względem komunikacji, jak i rozrywki (social games).

Dywagacje nt.: możliwości, ale też - gradientów, zaokrągleń, ładności layoutów, jakości CSS, w tym sposobowi wyświetlania się przycisku "szukaj" przy polu edycji wyszukiwarki (bo nie wyrównane do siebie - jedno jest wyżej o 2px, a drugie niżej), to... nie bardzo interesuje końcowego użytkownika, który przychodzi do nas po to, bo czegoś szuka, a wyszukiwarka ma mu pomóc to znaleźć. I tym jest lepsza im da trafniejszy wynik i zrobi to szybciej, jednocześnie minimalizując ilość błędów przy tym. Reszta to w dobitnej więszkości - branżowe pitu-pitu.

 

2. "Wszyscy mówią o Facebook; trzeba tam być" - no właśnie nie wiem. Jestem - i prywatnie, i mniej prywatnie - ale jeśli o te "mniej prywatnie" chodzi, to już nie jest to taka prosta sprawa.

Napisałem wyżej, że tak naprawdę w tym całym dialogu marek z użytkownikami o dialog właśnie chodzi. Dobry dialog to podstawa sukcesu. Ale ten dialog może się odbywać również w tradycyjnych już kanałach - jak newsletter czy system komentarzy do produktów (dobry przykład: rebel.pl) czy po prostu w komentarzach do newsów w ramach forum (dobry przykład: gram.pl).

Kiedy - jako klient - mam myśleć o wielu kanałach dialogu z użytkownikami i utrzymywać te 'wiele', to może się to okazać A) kosztowne i B) dość ryzykowne, ze względu na rozmycie się dialogu - wszędzie mówimy o tym samym, wszędzie po trochu, a gadka się jakby nie klei.

Czasem się już nawet okazuje, że utrzymywanie dwu kanałów komunikacji redakcja-użytkownicy w obrębie tego samego serwisu (!) - np. forum, blog - to o jeden za dużo.

Z mojej praktyki, jak i klientów wynika, że dużo cenniejszy jest jeden mocny kanał komunikacji, niż kilka mniej sprawnych. To trochę tak, jak z ewolucją - słabe organizmy podlegają atrofii. Dobrym przykładem takiego ewolucyjnego, samoporządkującego się systemu są grupy na GoldenLine.

 

3. "Facebook jest czymś fajnym dla agencji, ale nie dla mojego biznesu" - stwierdził przy okazji znajomy. I w pełni się z tym zgadzam. Dobitniej to samo wyraził w panelu dyskusyjnym Michał Brański, prezentując kilka perspektyw spostrzegania FB (perspektywa reklamodawcy, perspektywa konkurencji, perspektywa wspomagania biznesu oraz perspektywa użytkowania). Michał zresztą i kilka innych spraw ujął sensownie i w wielu punktach się z nim zgadzam.

Perspektywa agencji i większości ich klientów jest inna, niż perspektywa serwisów informacyjnych, wortali czy też e-commerce. Tam - upraszczając - chodzi o efekt wow, przeważnie jednosezonowy (sprawdźcie ile serwisów wykonanych przez agencje dla klientów ma cykl życia dłuższy niż sezon) oraz opiera się na pomyśle... zróbmy konkurs (sprawdźcie jaki jest ruch na tego rodzaju serwisach po okresie rozdania nagród).

Biznesy internetowe (wortale, społecznościówki, serwisy informacyjne, e-commerce, etc.) mają cykl dłuższy niż rok - w sumie im dłuższy, tym lepiej.

Co z ich interesami i zaspokajaniem ich przez FB? Nie wiem. Raczej słabo to widzę - podpięcie RSS pod FB? Słabe. To niech dodatkowo siedzi tam "admin"i komentuje to, co się wyświetla z kanału? Gdzie tu realna wartość? Poza tym dlaczego FB miałoby być lepsze do tego niż Blip czy Flaker, w końcu grupy na GL czy forum na gazeta.pl? Bo zasięg większy! No to co z tymi możliwościami?

A e-commerce?

 

4. Podsumowanie: nie "czy być?", tylko "od kiedy być?".

No właśnie. Dla tych, którzy już zdecydowali można też tak przedstawić sprawę. Pewnie od zaraz. Nigdy nie wiadomo jaki nowy Majspejso-naszoklasowo-jutjubowy-fejsbuk czeka nas za kilka lat i zajmie nam miejsce FB - trzeba się śpieszyć. Pewnie będzie to miało "nowe" możliwości, perspektywy, wzrosty i wszystko inne, co się będzie mierzyło i ładnie wyglądało na .ppt, .xls i w kilku innych formatach, włączywszy w to Prezi.

Za to jedno jest pewne: rok 2010 będzie należał do ...

 

***

PS: Mój znajomy jeszcze kilka lat temu wydawał mi się strasznym zrzędą. W chwilach wydawałoby się podniosłych dla 'branży' - podobnych do tej, która obecnie dotyczy rozwoju FB - przeważnie prezentował punkt widzenia na NIE. Nie chodziło o to, że się bał nowości, nic z tych rzeczy - był bardziej do przodu niż większość z nas. Z czasem jednak widzę o co chodziło. On po prostu, w tłumie pędzących lemingów, umiał wyhamować i powiedzieć "hm, niech się zastanowię". I po latach jego "zrzędzenie" wydaje mi się niezwykle cenne.

19:22, marekkasperski
Link Komentarze (9) »
piątek, 01 stycznia 2010

Kilka redesigne'ów największych serwisów (Allegro, Ceneo, gazeta.pl, ...), kilkanaście świetnych (i wiele więcej przeciętnych) publikacji z zakresu projektowania WWW oraz e-marketingu i... najlepszy rok w dotychczasowym moim życiu zawodowym. To bilans 2009.

Ale po kolei:

1. O nowych odsłonach Allegro.pl, Ceneo.pl, Gazeta.pl, ... nie ma się specjalnie co rozpisywać, bo już wiele słów zostało powiedzianych w temacie. Warto jednak przy tego rodzaju okazji przyglądać się bliżej samym zmianom - kierunkom, w które rozwijane są serwisy i sposobom rozwiązywania konkretnych problemów projektowych (jak na przykład przy okazji gazeta.pl opcji wyszukiwania zaawansowanego, czy raczej możliwości przełączania się na wyszukiwanie lokalne dla kilku wybranych serwisów).

W kontekście mniejszych serwisów sprawdziły się omawiane już u mnie trendy, które nota bene zdają się być aktualne dla panującego już 2010.

 

2. 2009 obfitował także w kilka udanych publikacji.

Jeśli chodzi o zagraniczne wystarczy wspomnieć:

Z Polskich warte odnotowania są:

Nie doczekaliśmy się niestety zapowiadanych:

Ze starszych pozycji odkryłem (wymieniam tylko brylanty ;):

  • Michael Miller, "501 Website Secrets" (2004),*
  • Gene Smith, "Tagging. People-Powered Metadata for the Social Web" (2008),
  • Jaclyn Easton, "RozbijBank.com" (2000),*
  • J. Christopher Jones, "Metody projektowania" (1977).

* Uwielbiam case studys! Także takie jak chociażby: "101 Best Dot Coms to Start. The Essential Sourcebook of Start-up Wisdom, Financial Tips, and Inside Secrets for Building a Business on the Internet" (2000) czy "Net Success: 24 Leaders in Web Commerce Show You How to Put the Web to Work for Your Business" (1999).

 

3. 2009 to pierwszy pełny rok, w którym miałem możliwość pracy tylko (!) pod marką ThinkLab. W tym okresie udało mi się zrealizować kilka naprawdę dużych (i bardzo dużych) projektów, w tym projekt interfejsu dla aplikacji służącej do podpisu elektronicznego dla jednego z największych w kraju dostawców tej usługi.

W roku minionym, prócz prac z zakresu doradztwa w e-biznesie, projektów AI stron WWW czy też interfejsów systemów transakcyjnych, świetnie miał się sektor szkoleniowy - w tym szkolenia zamknięte dla działów projektowych dużych firm. Udało się także stworzyć kilka nowych usprawnień (funkcjonalności), które wg szacunków moich klientów (znawców branż, w których robią) mają sporą szansę na zwiększenie poziomu konkurencyjności.

Miałem przyjemność pracy dla takich firm i marek jak: gazeta.pl, Goethe Institut, OPERA TFI, Polkomtel (marka plus.pl), Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Raiffeisen Bank, QXL Poland (marka Allegro), Yoyo Sp. z o.o. i innych. Przy tym poznałem wielu wybitnych ekspertów, którzy są tajną bronią firm, w których pracują; przy tym skromni, stąd próżno szukać informacji o nich w blogosferze.

Jak już wspomniałem - był to najbardziej owocny rok pod względem zawodowym.

 

4. Od sierpnia 2009 stałem się także jednym z dwu właścicieli serwisu nakanapie.pl. Osobiście odnotowuję to jako jeden z większych (o ile nie największy) sukces minionego roku.

Jest z tym faktem związanych także kilka paradoksów, które miałem okazję ujrzeć. Kilka z nich:

  • O serwisie w branży nie jest zbyt głośno; nawet pomimo całkowitej przebudowy na jesieni i zmiany właścicielstwa (w tym strategii), nie znajduje się on w żadnych podsumowaniach i rankingach startupów za rok 2009. Mimo, że... z danych, którymi dysponuję ma on dużo więcej UV niż serwisy znajdujące się w tego rodzaju zestawieniach. No cóż, to serwis dla tzw. NORMALSÓW, geek tam niewiele znajdzie interesującego (jeśli książki nie stanowią dla niego atrakcji samej w sobie).
    Dla rządnych liczb (krwi?) - tak, za paźziernik mamy ponad 0,5 mln odsłon; tak, podwoiliśmy liczbę odsłon w ciągu m-ca, po przeprojektowaniu serwisu! Tak samo jak po przeprojektowaniu zwiększyła się liczba rejestracji - pisałem o tym). Dane z Google Analytics są jeszcze ładniejsze.
  • Kiedy inni się zastanawiają nad "sensownym modelem biznesowym" tego przedsięwzięcia, serwis zarabia. Zarabia od pierwszych sekund! Dosłownie.
  • Biznesy internetowe robi się w... offline. W ciągu 4 m-cy mamy podpisanych 6 umów partnerskich, kilka kolejnych jest w stadium finalizacji bądź dogadywania szczegółów. Zresztą lekcję tą wyciągnąłem m.in. z lektury "amazon.com. Get Big Fast" Roberta Spectora (polskie wydanie), a codzienność tylko ją potwierdza.

Kolejne wypunktowania będzie już pisał rok 2010.

 

5. Wiele rok 2009 wniósł także do mojej wiedzy - czasem były to 'odkrycia', czasem ugruntowanie tego co już przypuszczałem. Z ciekawszych obserwacji:

  • Klienci mówią rozwiązaniami a nie problemami. Mówią, że chcą: redesign, więcej wideo, etc.; przychodzą z gotowymi "projektami". Tymczasem gdy z nimi porozmawiać, definiując problemy, które jakoby te rozwiązania mają zażegnać, często dochodzimy do wspólnych wniosków, że nie tędy droga.

    Lekcja, która z tego wynika: rozmowy zaczynaj definiując problemy, nie rozwiązania.

  • Usability jest tylko cechą systemów, w dodatku nie najważniejszą. Czasem główną cechą systemu jest nowoczesność, innym razem elementy estetyczne powinny być pierwszoplanowe. Już o tym mówiłem wcześniej, więc nie będę się powtarzał.

    Lekcja, która z tego wynika: określ co w Twoim serwisie jest najważniejsze; jakich masz klientów, co powinieneś im dać by zaspokoić ich potrzeby i co zaspokoi potrzeby Twojego biznesu.

  • Serwisy ewoluują wraz z ich rozwojem. Wraz z podpisywanymi umowami partnerskimi przybywa contentu; wraz z rozwojem strategii przybywa funkcjonalności. Ubywać też powinno, z czasem... :)

    Lekcja, która z tego wynika: nie ma dobrych i złych rozwiązań - w sensie ever; są lepsze i gorsze rozwiązania na dany czas.


  • Strona WWW jest wypadkową wielu różnych elementów - projektu, technologii, etc. Nawet najlepszy projekt - w sensie klikalna makieta - jeśli nie będzie miał możliwości wdrożenia, jest li tylko najlepszym... projektem! Czasem bardzo dobre projekty muszą wylądować w koszu, a zastępują je średnie wdrożenia. Ale te przynajmniej mają możliwość zaistnienia.

    Lekcja, która z tego wynika: odkryj (w miarę wcześnie) naturalne ograniczenia, Twoje i Twego klienta... budżetowe, programistyczne, i inne, mające wpływ na realizację, tak by nie robić projektu dla samego projektu (sztuki dla sztuki?).

 

Wyciągnąłem jeszcze kilka innych lekcji - ale o tym przy innej okazji. Być może też przy okazji kolejnej mojej książki.

 

***

2010 życzę - zarówno Czytelnikom mojego bloga, jak i sobie - by był równie dobry bądź lepszy od poprzednika.

Amen!

17:27, marekkasperski
Link Komentarze (3) »