Zakładki:
Inne moje "rzeczy"
Inne "rzeczy"
Innych "rzeczy"
Książki
Możliwości i wzorce projektowe
Po godzinach
Rządzą... Gry
Zobacz mnie na GoldenLine
ThinkLab: moja firma

MOJE KSIĄŻKI - AUTOR

Użyteczność w praktyceM. Kasperski, A. Boguska-Torbicz Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce, Helion 2008.

Moja książkaM. Kasperski, Sztuczna Inteligencja, Helion 2003.

REDAKTOR MERYTORYCZNY

UmysłD. Casacuberta, Umysł. Czym jest i jak działa, Świat Książki 2007.

100 sposobów...T. Stafford, M. Webb, 100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu, Onepress 2006.

Istota inteligencjiJ. Hawkins, S. Blakeslee, Istota inteligencji, Onepress 2005.

RSS
poniedziałek, 31 maja 2010

Prezentacja

 

Komentarz

1. Lem przy okazji pisania Summa Technologiae stwierdził, że żyjemy w dość specyficznym czasie, w którym człowiek, tworząc komputer, stworzył pierwsze narzędzie do wzmacniania swoich zdolności mentalnych; do tej pory ludzkość generowała przede wszystkim przedmioty życia codziennego usprawniające naszą fizyczną część natury (na przykład powozy, a później samochody usprawniające naszą szybkość poruszania, a więc nogi).

1.1. Środowisko jest zmienne, ale wcale nie tak jakby nam się to mogło wydawać. Powstanie Internetu - nowego medium - i nowych zjawisk, jak chociażby ślepoty na banery (ang. banner blindness), z punktu widzenia działania naszego systemu percepcyjengo i zważywszy na fakt, że percepcja jest mocno selektywna, nie jest niczym nowym. To ta sama reakcja układu uwagi, z którą mamy do czynienia, gdy nasza percepcja przyzwyczaja się do faktu, że zamieszkaliśmy koło linii tramwajowej (po niezbyt długim czasie przestaniemy słyszeć hałas przejeżdżających tramwai), czy - szumu spadającej tafli wody, gdy zamieszkamy koło wodospadu (słynny przykład Pitagorasa z V w. p.n.e.).

1.2. Technologie, w tym Internet, też się zmieniają. Zapewne lada moment trzeba będzie zapomnieć o tworzeniu stron WWW jak to robimy aktualnie (z checkboxami i radiobuttonami) i biorąc pod uwagę, że szerzej będą stosowane interfejsy dotykowe, ciut inaczej to wszystko projektować (już teraz warto nauczyć sie wytycznych dla interfejsu iPada i chłonąć wiedzę z zakresu tzw. interfejsów gestykuralnych).

1.3. W tym wszystkim najbardziej stałym elementem jest wiedza o człowieku i jego mechanizmach poznawania świata.

2. Posługując się kilkoma dość prostymi zasadami związanymi z funkcjonowaniem naszej percepcji wzrokowej, zaproponowanymi jeszcze przez nurt psychologii Gestalt - jak zasada kontrastu, czy zasada ilości - dużo skuteczniej jesteśmy w stanie projektować interkacje i wpływać na to, które z elementów danej strony WWW będą szybciej spostrzegane, czy częściej używane, a niejednokrotnie ostatecznie - na które produkty z naszej oferty prezentowane na stronie klienci częściej się będą decydowali.

2.1. Modele mentalne to nie tylko percepcja, ale także nasz 'prywatny język', którym posługujemy się na codzień. Sposób w jaki nazywamy rzeczy wyznacza sposób, w jaki o nich myślimy. Stąd nazewnictwo na stronach WWW oraz fakt, że nierzadko są to elementy interaktywne (hiperłącza) ma znaczenie w komunikacji online.

2.2. W sytuacjach decyzyjnych nie lada rolę odgrywają także mechanizmy społecznego nacisku - jak zasada społecznej słuszności - o których szeroko rozpisuje się psychologia społeczna reprezentowana przez jej klasyka Roberta Cialdiniego, odpowiedzialnego m.in. za sformułowanie interesującej formuły: "większy wybór, mniejsza sprzedaż", którą dość dobrze zrozumiał Jobs utrzymując na rynku produkty nierywalizujące ze sobą (jeden model telefonu, zamiast kilkunastu).

O tym było wystąpienie i o tym jest ta prezentacja.

 

SparkUp

Jeśli chodzi o samą konferencję, to mi było bardzo przyjemnie wystąpić, tym bardziej, że w towarzystwie wybitnie znanych osobistości w świecie branży internetowej (chociażby: Andy Budd czy Bruce Lawson z Opera Software).

Kilka relacji, które udało mi się znaleźć z konferencji:

Jeśli dotarliście do innych relacji bądź chcecie się podzielić ze mną spostrzeżeniami z prezentacji - szerzej: konferencji - to zapraszam do komentowania.

czwartek, 08 kwietnia 2010

Już niedługo znowu coś merytorycznego, obiecuję; chociaż pracy dość sporo, obfituje ona w przemyślenia... Tymczasem garść newsów, ważnych dla rozwoju usability i UX w kraju, jak i dla mnie.

  • Niebawem - 15-16 kwietnia - w Warszawie odbędzie się Pierwszy Polski Zjazd Architektów (brzmi może jak Zjazd KC, ale tym razem warto ;), gdzie będę miał przyjemność wziąć udział w panelu dyskusyjnym. Polecam imprezę. A osobom z firmy UseLab należą się brawa za inicjatywę.
  • Pod koniec maja (25 V) SparkUp. Smacznie zapowiadająca się konferencja z udziałem znanych osobistości świata UX (choćby Andy Budd). Organizatorem jest Insys, a partnerem Microsoft. Ja będę mówił nt. modeli mentalnych.
  • W maju szykuje mi się także wyjazd do Krakowa, w ramach zajęć w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera. Zajęcia będą nt. projektowania produktów i komunikacji internetowej (zaczynam nie lubić terminu "projektowanie stron WWW", gdyż za bardzo skupia uwagę na aspekcie WWW).
  • Wprowadzam ostatnie poprawki do rozdziału książki "Informatyka gospodarcza", która ukaże się być może jeszcze w tym roku, nakładem wydawnictwa Beck. Docelowo będzie to kompendium gromadzące krótsze i dłuższe opracowania różnych autorów, a dotyczące zagadnień z szeroko pojętego marketingu w Internecie.
  • Tymczasem planuję też kolejną, dłuższą pracę, pisaną we współautorstwie osoby świetnie rozeznanej w temacie projektowym, a o tyle myślę (a nawet jestem przekonany!) wprowadzającą świeży powiew swoimi obserwacjami, gdyż pracującą po stronie klienta, więc nie zewnętrznego konsultanta.

 

Tyle. Nie licząc prac dla klientów oraz rozwoju nakanapie.pl. Czyli: dzieje się.

Wracam do pracy...

17:47, marekkasperski
Link Komentarze (3) »
wtorek, 02 marca 2010

1. "Staraj się zrozumieć zadanie" - napisał Mistrz.

Wbrew pozorom to nie jest prosta sprawa. Począwszy od niezrozumienia Internetu jako medium, przez niezrozumienie czym jest i do czego (oraz komu!) służyć będzie serwis, przy którym pracuje grupa projektowa, stratedzy (pół biedy jak są!) i deweloperzy.

Problem w tym, że strona WWW to NIE folder, tyle że w Internecie. Gdyby tak było, wystarczyłby dobry skaner i podpięcie pliku .jpg pod domenę.

Serwis jest elementem komunikacji, opartej o sieć innych elementów - np. ePR, reklamę zewnętrzną etc. To znaczy, że wchodzące w jego skład podstrony muszą spełniać zasadę kontynuacji - scenariusza użycia z innego serwisu, spełnienie obietnicy z banera reklamowego etc.

Jeśli jesteś klientem, nie myśl o serwisie i nie wysyłaj briefu na serwis, jeśli nie odrobiłeś lekcji z komunikacji: co ten serwis ma robić, dla kogo, w jakim czasie i jak zweryfikujesz założenia. Jeśli jesteś projektantem, zastanów się jak poszczególne elementy serwisu będą korespondowały z komunikacją zewnętrzną - np. która strona i jak będzie podpięta pod kampanię i na co będzie przekierowywała (na Kontakt? Sprzedaż?).

Generalnie, w tym e-biznesie za dużo rozmów o technologii, a za mało o psychologii komunikacji.

 

2. "Znajdź związek między danymi i niewiadomymi. Możesz być zmuszony rozpatrywać zadania pomocnicze, jeżeli nie możesz znaleźć związku bezpośredniego. Powinieneś w końcu ułożyć pewien plan rozwiązywania zadania" - napisał Mistrz.

Usability jest tylko częścią stron WWW - podstawą jest komunikacja i rozrywka (też przez komunikację). Komunikacja - ze względu na język naturalny - już sama w sobie nie jest prosta. Ale nikt nie powiedział, że prosta być musi. Jedni próbują się wyróżnić prostotą, inni kompleksowym podejściem do sprawy. Tak to już jest z softem, że albo jest prosto, albo dają możliwość zrobić (prawie) wszystko.

Poszukiwanie najlepszego rozwiązania musi godzić najczęściej kilka punktów widzenia (zależnych od punktu siedzenia). Kiedy użytkownicy chcą dostęp do informacji bez przeładowywania strony, to gdy Twój model biznesowy oparty jest o reklamy, takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia. Czy będziesz w imię UCD strzelał sobie w kolano? Kwestia, czy logowanie powinno być oparte na AJAXie jest wtórne; jeśli Twój serwis ma zarabiać na reklamie to potrzebujesz odsłon, a nie AJAXa! Jednak problem wróci z chwilą, gdy zmienisz model biznesowy - wyrzucisz z serwisu reklamy i zaczniesz zarabiać na... sprzedaży. Wtedy to co nie miało znaczenia, zaczyna odżywać! To dlatego strony pod reklamy i strony pod sprzedaż, to dwie różne klasy stron.

Wprowadzasz nową funkcjonalność, nad którą pracowałeś przez ostatnie n m-cy? Wyrzuć ją na wierzch, niech przeszkadza. Niech użytkownicy potykają się o nią przez jakiś czas, aż zobaczą, że jest i jak z niej korzystać. Nie opłaca się chować świetnych i pracochłonnych rozwiązań - nie po to nad nimi pracował sztab osób. Schowasz, gdy już się przyjmie. Zabijesz, gdy się nie przyjmie - ale przynajmniej nie będziesz zaśmiecał interfejsu utrzymywaniem nietrafionych ficzerów.

Jak zdefiniujesz zadanie, to będziesz wiedział co jest do zrobienia i czy w ogóle warto zajmować się zadaniem (znam przypadki, gdy trzeba było odrzucić problem, gdyż był po prostu źle postawiony, a jego rozwiązanie pogorszyłoby sprawy w serwisie, a nie poprawiło).

 

3. "Wykonaj swój plan" - napisał Mistrz.

W tej części wykonaj jest ważniejsze niż plan. Nieodzowna jest rola projektanta bądź PM-a, który czuje projektowanie na etapie produkcji, bo inaczej... szkoda było Twojego czasu i budżetu klienta (nie ważne czy zewnętrznego, czy wewnętrznego - innego działu Twojej firmy).

Wiesz co jest najgorsze? Kompromisy! One kładą większość rokujących projektów. Finał jest zawsze ten sam: "Miało być dobrze, wyszło jak zawsze!".

Zastanów się, gdzie w Twojej organizacji bądź procesie tworzenia produktu jest dział projektowy. Kto wyznacza drogę. Inaczej będziesz skazany na potakującyh i atakujących (zależy z której flanki i kto pod jaką banderą występuje w projekcie).

Najlepsze projekty / produkty mają lidera. Lider jest także od tego by mówić NIE. Wszystko musi być podporządkowane wykonaniu planu - "tak łatwo nas nie weźmiecie"! :)

 

4. "Przestudiuj otrzymane rozwiązanie" - napisał Mistrz.

Jedne rozwiązania są lepsze, inne gorsze. Jeden system tagów innemu nie równy. Każdy ficzer ma przeważnie klasę rozwiązań, która charakteryzuje go w szczegółach (architeturze informacji, flow działania, etc.). Tu już szczegóły grają rolę. "Mockupy kłamią! Nie tylko marketerzy kłamią" - jak trafnie (nie ten jedyny raz) napisał jeden z moich znajomych, co wie, co mówi.

Studiować możesz na trójnasób: 1) zrób więcej prototypów i zobacz dokąd każde z rozwiązań prowadzi - musisz mieć czas = musisz mieć budżet, 2) zrób testy (jak dłużej będziesz się zajmował projektowaniem testy będziesz mógł już wykonywać w głowie... w większości przypadków; po prostu będziesz już znał standardowe zachowania użytkowników), 3) wyrzuć projekt na zewnątrz w formie gotowego, zaimplementowanego rozwiązania, niech użytkownicy poużywają i zobacz co się dzieje (dobre gdy masz nóż konkurencji na gardle i musisz szybko działać bądź dane z klasycznych testów nie są wystarczające, bądź nie masz budżetu i czasu by specyfikować prototypy).

 

Słowa Mistrza pochodzą z: G. Polya, Jak to rozwiązać?, PWN, Warszawa 1964 (!) - wyszło niedawno wznowienie.

22:56, marekkasperski
Link Komentarze (7) »
środa, 13 stycznia 2010

Tak, 2010 to z pewnością będzie rok Facebook, zresztą od samego początku - byłem, słuchałem, mam kilka przemyśleń.

 

0. W ramach wstępu - lubię Facebook. Nawet bardzo.

Jako użytkownik przechodziłem fazy, gdy najwięcej czasu spędzałem - w kolejności - w Onet.pl (wtedy bardziej w republice), Google.com, a teraz właśnie na Facebook.com. Facebook prywatnie mnie wciągnął. Ale czy jest czymś, co mógłbym zarekomendować moim klientom, bądź sobie, jako klientowi FB? Nie jest to już takie oczywiste.

 

1. "Facebook daje pełne spektrum możliwości" - no tak, ale HTML też i nic poza tym z tego nie wynika.

W społecznościach wcale nie chodzi o 'możliwości', a o dialog i dobrą zabawę - najlepiej dialog przez zabawę. Jeden dobry człowiek od dialogu z użytkownikami/klientami wart jest więcej, niż ten cały kram ficzerów. Społeczności to relacje, podtrzymywanie kontaktów, nowe kontakty, rozmowy - przeważnie o niczym ale wciągające, jak te przy kawie w firmowej kuchni. Można to osiągnąć bez FB, a nawet można by się pokusić o stwierdzenie, że czasem z FB i dialogiem to jakby nie po drodze - o czym niżej.

Nie wierzę też w prawdziwość tezy, że "FB to komunikacja, a fotka.pl to rozrywka". Nie ma już  takich prostych granic. Pokazał to dobitnie My Space ze swoją koncepcją komunikacji poprzez rozrywkę. Zresztą sam FB jest tak samo dobry pod względem komunikacji, jak i rozrywki (social games).

Dywagacje nt.: możliwości, ale też - gradientów, zaokrągleń, ładności layoutów, jakości CSS, w tym sposobowi wyświetlania się przycisku "szukaj" przy polu edycji wyszukiwarki (bo nie wyrównane do siebie - jedno jest wyżej o 2px, a drugie niżej), to... nie bardzo interesuje końcowego użytkownika, który przychodzi do nas po to, bo czegoś szuka, a wyszukiwarka ma mu pomóc to znaleźć. I tym jest lepsza im da trafniejszy wynik i zrobi to szybciej, jednocześnie minimalizując ilość błędów przy tym. Reszta to w dobitnej więszkości - branżowe pitu-pitu.

 

2. "Wszyscy mówią o Facebook; trzeba tam być" - no właśnie nie wiem. Jestem - i prywatnie, i mniej prywatnie - ale jeśli o te "mniej prywatnie" chodzi, to już nie jest to taka prosta sprawa.

Napisałem wyżej, że tak naprawdę w tym całym dialogu marek z użytkownikami o dialog właśnie chodzi. Dobry dialog to podstawa sukcesu. Ale ten dialog może się odbywać również w tradycyjnych już kanałach - jak newsletter czy system komentarzy do produktów (dobry przykład: rebel.pl) czy po prostu w komentarzach do newsów w ramach forum (dobry przykład: gram.pl).

Kiedy - jako klient - mam myśleć o wielu kanałach dialogu z użytkownikami i utrzymywać te 'wiele', to może się to okazać A) kosztowne i B) dość ryzykowne, ze względu na rozmycie się dialogu - wszędzie mówimy o tym samym, wszędzie po trochu, a gadka się jakby nie klei.

Czasem się już nawet okazuje, że utrzymywanie dwu kanałów komunikacji redakcja-użytkownicy w obrębie tego samego serwisu (!) - np. forum, blog - to o jeden za dużo.

Z mojej praktyki, jak i klientów wynika, że dużo cenniejszy jest jeden mocny kanał komunikacji, niż kilka mniej sprawnych. To trochę tak, jak z ewolucją - słabe organizmy podlegają atrofii. Dobrym przykładem takiego ewolucyjnego, samoporządkującego się systemu są grupy na GoldenLine.

 

3. "Facebook jest czymś fajnym dla agencji, ale nie dla mojego biznesu" - stwierdził przy okazji znajomy. I w pełni się z tym zgadzam. Dobitniej to samo wyraził w panelu dyskusyjnym Michał Brański, prezentując kilka perspektyw spostrzegania FB (perspektywa reklamodawcy, perspektywa konkurencji, perspektywa wspomagania biznesu oraz perspektywa użytkowania). Michał zresztą i kilka innych spraw ujął sensownie i w wielu punktach się z nim zgadzam.

Perspektywa agencji i większości ich klientów jest inna, niż perspektywa serwisów informacyjnych, wortali czy też e-commerce. Tam - upraszczając - chodzi o efekt wow, przeważnie jednosezonowy (sprawdźcie ile serwisów wykonanych przez agencje dla klientów ma cykl życia dłuższy niż sezon) oraz opiera się na pomyśle... zróbmy konkurs (sprawdźcie jaki jest ruch na tego rodzaju serwisach po okresie rozdania nagród).

Biznesy internetowe (wortale, społecznościówki, serwisy informacyjne, e-commerce, etc.) mają cykl dłuższy niż rok - w sumie im dłuższy, tym lepiej.

Co z ich interesami i zaspokajaniem ich przez FB? Nie wiem. Raczej słabo to widzę - podpięcie RSS pod FB? Słabe. To niech dodatkowo siedzi tam "admin"i komentuje to, co się wyświetla z kanału? Gdzie tu realna wartość? Poza tym dlaczego FB miałoby być lepsze do tego niż Blip czy Flaker, w końcu grupy na GL czy forum na gazeta.pl? Bo zasięg większy! No to co z tymi możliwościami?

A e-commerce?

 

4. Podsumowanie: nie "czy być?", tylko "od kiedy być?".

No właśnie. Dla tych, którzy już zdecydowali można też tak przedstawić sprawę. Pewnie od zaraz. Nigdy nie wiadomo jaki nowy Majspejso-naszoklasowo-jutjubowy-fejsbuk czeka nas za kilka lat i zajmie nam miejsce FB - trzeba się śpieszyć. Pewnie będzie to miało "nowe" możliwości, perspektywy, wzrosty i wszystko inne, co się będzie mierzyło i ładnie wyglądało na .ppt, .xls i w kilku innych formatach, włączywszy w to Prezi.

Za to jedno jest pewne: rok 2010 będzie należał do ...

 

***

PS: Mój znajomy jeszcze kilka lat temu wydawał mi się strasznym zrzędą. W chwilach wydawałoby się podniosłych dla 'branży' - podobnych do tej, która obecnie dotyczy rozwoju FB - przeważnie prezentował punkt widzenia na NIE. Nie chodziło o to, że się bał nowości, nic z tych rzeczy - był bardziej do przodu niż większość z nas. Z czasem jednak widzę o co chodziło. On po prostu, w tłumie pędzących lemingów, umiał wyhamować i powiedzieć "hm, niech się zastanowię". I po latach jego "zrzędzenie" wydaje mi się niezwykle cenne.

19:22, marekkasperski
Link Komentarze (9) »
piątek, 01 stycznia 2010

Kilka redesigne'ów największych serwisów (Allegro, Ceneo, gazeta.pl, ...), kilkanaście świetnych (i wiele więcej przeciętnych) publikacji z zakresu projektowania WWW oraz e-marketingu i... najlepszy rok w dotychczasowym moim życiu zawodowym. To bilans 2009.

Ale po kolei:

1. O nowych odsłonach Allegro.pl, Ceneo.pl, Gazeta.pl, ... nie ma się specjalnie co rozpisywać, bo już wiele słów zostało powiedzianych w temacie. Warto jednak przy tego rodzaju okazji przyglądać się bliżej samym zmianom - kierunkom, w które rozwijane są serwisy i sposobom rozwiązywania konkretnych problemów projektowych (jak na przykład przy okazji gazeta.pl opcji wyszukiwania zaawansowanego, czy raczej możliwości przełączania się na wyszukiwanie lokalne dla kilku wybranych serwisów).

W kontekście mniejszych serwisów sprawdziły się omawiane już u mnie trendy, które nota bene zdają się być aktualne dla panującego już 2010.

 

2. 2009 obfitował także w kilka udanych publikacji.

Jeśli chodzi o zagraniczne wystarczy wspomnieć:

Z Polskich warte odnotowania są:

Nie doczekaliśmy się niestety zapowiadanych:

Ze starszych pozycji odkryłem (wymieniam tylko brylanty ;):

  • Michael Miller, "501 Website Secrets" (2004),*
  • Gene Smith, "Tagging. People-Powered Metadata for the Social Web" (2008),
  • Jaclyn Easton, "RozbijBank.com" (2000),*
  • J. Christopher Jones, "Metody projektowania" (1977).

* Uwielbiam case studys! Także takie jak chociażby: "101 Best Dot Coms to Start. The Essential Sourcebook of Start-up Wisdom, Financial Tips, and Inside Secrets for Building a Business on the Internet" (2000) czy "Net Success: 24 Leaders in Web Commerce Show You How to Put the Web to Work for Your Business" (1999).

 

3. 2009 to pierwszy pełny rok, w którym miałem możliwość pracy tylko (!) pod marką ThinkLab. W tym okresie udało mi się zrealizować kilka naprawdę dużych (i bardzo dużych) projektów, w tym projekt interfejsu dla aplikacji służącej do podpisu elektronicznego dla jednego z największych w kraju dostawców tej usługi.

W roku minionym, prócz prac z zakresu doradztwa w e-biznesie, projektów AI stron WWW czy też interfejsów systemów transakcyjnych, świetnie miał się sektor szkoleniowy - w tym szkolenia zamknięte dla działów projektowych dużych firm. Udało się także stworzyć kilka nowych usprawnień (funkcjonalności), które wg szacunków moich klientów (znawców branż, w których robią) mają sporą szansę na zwiększenie poziomu konkurencyjności.

Miałem przyjemność pracy dla takich firm i marek jak: gazeta.pl, Goethe Institut, OPERA TFI, Polkomtel (marka plus.pl), Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Raiffeisen Bank, QXL Poland (marka Allegro), Yoyo Sp. z o.o. i innych. Przy tym poznałem wielu wybitnych ekspertów, którzy są tajną bronią firm, w których pracują; przy tym skromni, stąd próżno szukać informacji o nich w blogosferze.

Jak już wspomniałem - był to najbardziej owocny rok pod względem zawodowym.

 

4. Od sierpnia 2009 stałem się także jednym z dwu właścicieli serwisu nakanapie.pl. Osobiście odnotowuję to jako jeden z większych (o ile nie największy) sukces minionego roku.

Jest z tym faktem związanych także kilka paradoksów, które miałem okazję ujrzeć. Kilka z nich:

  • O serwisie w branży nie jest zbyt głośno; nawet pomimo całkowitej przebudowy na jesieni i zmiany właścicielstwa (w tym strategii), nie znajduje się on w żadnych podsumowaniach i rankingach startupów za rok 2009. Mimo, że... z danych, którymi dysponuję ma on dużo więcej UV niż serwisy znajdujące się w tego rodzaju zestawieniach. No cóż, to serwis dla tzw. NORMALSÓW, geek tam niewiele znajdzie interesującego (jeśli książki nie stanowią dla niego atrakcji samej w sobie).
    Dla rządnych liczb (krwi?) - tak, za paźziernik mamy ponad 0,5 mln odsłon; tak, podwoiliśmy liczbę odsłon w ciągu m-ca, po przeprojektowaniu serwisu! Tak samo jak po przeprojektowaniu zwiększyła się liczba rejestracji - pisałem o tym). Dane z Google Analytics są jeszcze ładniejsze.
  • Kiedy inni się zastanawiają nad "sensownym modelem biznesowym" tego przedsięwzięcia, serwis zarabia. Zarabia od pierwszych sekund! Dosłownie.
  • Biznesy internetowe robi się w... offline. W ciągu 4 m-cy mamy podpisanych 6 umów partnerskich, kilka kolejnych jest w stadium finalizacji bądź dogadywania szczegółów. Zresztą lekcję tą wyciągnąłem m.in. z lektury "amazon.com. Get Big Fast" Roberta Spectora (polskie wydanie), a codzienność tylko ją potwierdza.

Kolejne wypunktowania będzie już pisał rok 2010.

 

5. Wiele rok 2009 wniósł także do mojej wiedzy - czasem były to 'odkrycia', czasem ugruntowanie tego co już przypuszczałem. Z ciekawszych obserwacji:

  • Klienci mówią rozwiązaniami a nie problemami. Mówią, że chcą: redesign, więcej wideo, etc.; przychodzą z gotowymi "projektami". Tymczasem gdy z nimi porozmawiać, definiując problemy, które jakoby te rozwiązania mają zażegnać, często dochodzimy do wspólnych wniosków, że nie tędy droga.

    Lekcja, która z tego wynika: rozmowy zaczynaj definiując problemy, nie rozwiązania.

  • Usability jest tylko cechą systemów, w dodatku nie najważniejszą. Czasem główną cechą systemu jest nowoczesność, innym razem elementy estetyczne powinny być pierwszoplanowe. Już o tym mówiłem wcześniej, więc nie będę się powtarzał.

    Lekcja, która z tego wynika: określ co w Twoim serwisie jest najważniejsze; jakich masz klientów, co powinieneś im dać by zaspokoić ich potrzeby i co zaspokoi potrzeby Twojego biznesu.

  • Serwisy ewoluują wraz z ich rozwojem. Wraz z podpisywanymi umowami partnerskimi przybywa contentu; wraz z rozwojem strategii przybywa funkcjonalności. Ubywać też powinno, z czasem... :)

    Lekcja, która z tego wynika: nie ma dobrych i złych rozwiązań - w sensie ever; są lepsze i gorsze rozwiązania na dany czas.


  • Strona WWW jest wypadkową wielu różnych elementów - projektu, technologii, etc. Nawet najlepszy projekt - w sensie klikalna makieta - jeśli nie będzie miał możliwości wdrożenia, jest li tylko najlepszym... projektem! Czasem bardzo dobre projekty muszą wylądować w koszu, a zastępują je średnie wdrożenia. Ale te przynajmniej mają możliwość zaistnienia.

    Lekcja, która z tego wynika: odkryj (w miarę wcześnie) naturalne ograniczenia, Twoje i Twego klienta... budżetowe, programistyczne, i inne, mające wpływ na realizację, tak by nie robić projektu dla samego projektu (sztuki dla sztuki?).

 

Wyciągnąłem jeszcze kilka innych lekcji - ale o tym przy innej okazji. Być może też przy okazji kolejnej mojej książki.

 

***

2010 życzę - zarówno Czytelnikom mojego bloga, jak i sobie - by był równie dobry bądź lepszy od poprzednika.

Amen!

17:27, marekkasperski
Link Komentarze (3) »
piątek, 04 grudnia 2009

Jeśli nie widzisz filmu (nie zadziałała funkcja <embed>), przejdź na stronę.

 

PS: Piotr, dzięki za link!

14:44, marekkasperski
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 listopada 2009

W ciągu ostatniego tygodnia miałem okazję zapoznać się z kilkoma wersjami czytników do ebooków, więc stwierdziłem, że swoimi obserwacjami się podzielę. Tym bardziej, iż wiele wskazuje, że w najbliższym czasie w tym sektorze dużo się będzie działo (również interfejsowo, bo - jak będzie można wywnioskować po lekturze tego wpisu - jesteśmy jeszcze na początku drogi). Wystarczy, że dodam, iż na 13-stych Targach Książki, na których w sobotę byliśmy z żoną, znajdowały się 4 stoiska, na których prezentowano produkty bądź usługi związane z tym sektorem. Ale do rzeczy...

Testowałem:

  • iRex iLiad - to chyba największy czytnik, który miałem okazję używać (wyświetlacz 8,1 cala, rozdzielczość 768x1024 pikseli), 160 DPI i 16 odcieni szarości dają dobrą jakość obrazu;
  • dwa czytniki firmy Bookeen: CybookOpus (mały, z ekranem 5-calowym) z ciekawym softem (np. bardzo przyjemnie dla oka zrobiona jest lista książek, które mamy w bibliotece) oraz Cybook Gen3 (nieco większa odmiana od swojego poprzednika);
  • Cool-ER, reprezentowany przez całą serię czytników dostępnych w różnych kolorach (ja klikałem akurat niebieski), miły dla oka i nieco podobny układem przycisków do rodzimego eClicto firmy Kolporter S.A.;
  • no i w końcu wspomniany eClicto, o którym poniżej.

 

Czytniki ebooków: Kindle, Eclicto, Sony, Cooler, Nook.

Rysunek 1. Powyżej czytniki ebooków (od lewej): Kindle, eClicto, Sony, Cool-er, Nook. Rys. za: passwordincorrect.com.

 

Ogólne obserwacje jakie mam to:

  • Są proste w obsłudze. Klasa tych urządzeń jest raczej prosta w obsłudze - już po naprawdę niewielkiej ilości czas umiesz obsługiwać poszczególne modele. Nie potrzeba żadnych instrukcji i samouczków. Po kilku minutach zabawy w zasadzie już wiesz co możesz robić, i gdzie szukać danej opcji, by to zrobić. To wielka zaleta tych urządzeń i potencjalnie wróży to im sukces.
  • Różnie bywa z używalnością. Nauczyć się obsługiwać urządzenie to jedno, obsługiwać je na co dzień to drugie. Nie rozumiem dlaczego wszystkich tych urządzeń nie można obsługiwać jedną ręką - w niektórych modelach są potrzebne dwie i to do wykonywania w miarę częstych operacji - np. flow: wejdź do danej książki (piętro niżej), wyjdź do spisu książek (piętro wyżej). Dziwne bądź mało ergonomiczne rozwiązania z "przerzucaniem kartek" (w plikach EPUB nie ma podziału na strony, co nie znaczy, że przewijać nie trzeba). Myślę, że generalnie usability tych urządzeń (zarówno na poziomie ergonomii fizycznego urządzenia - rozkład przycisków, ich wielkość, przypisana funkcjonalność) jak i na poziomie oprogramowania zaszytego w czytniki, jest raczej średnie.
  • Oprogramowanie / funkcjonalności. Powyższe modele różnią się dość znacznie oferowanymi funkcjonalnościami: jedne mogą się łączyć z internetem w celu pobierania treści, inne nie; niektóre mają przeglądarkę do stron internetowych, możliwość odsłuchiwania muzyki/audiobooków, możliwość obsługi rysikiem, funkcje wprowadzania notatek (w jednych tylko z klawiatury, w innych rysikiem, z możliwością pisania odręcznego), etc.
  • Kontrast, to chyba najważniejsza własność dobrego czytnika. Musi mieć po prostu dobry kontrast między jasnym tłem i fontem. Niby oczywiste, ale jedne modele są lepsze, a inne... takie sobie.
  • Zdjęcia. Oglądanie zdjęć na czytnikach jest możliwe, a owszem, w 8 bądź 16 odcieniach szarości. Ale ma to taki sam sens, jak nauka malarstwa z książek wydawanych w czasach PRL-u, gdzie oglądało się czarnobiałe reprodukcje światowej sztuki (to była zgroza!). Poza tym wielkość zdjęcia bywa przytososywana do parametrów wyświetlacza, co niesie za sobą fakt, że niektóre zdjęcia po prostu rozciągane są na wyświetlaczu, by dostosować ich prezentację.
  • Pamięć i liczba książek. Informacje marketingowe głoszą, że w czytnikach można pomieścić setki, jeśli nie tysiące książek. Ale to nie do końca prawda. Owszem, książek można i dużo zmieścić, ale pod warunkiem, że są one w formacie EPUB (np. "Dracula" Stokera waży wtedy jakieś 138KB). Ale już gdy chcemy czytać plik w formacie .pdf to książek wejdzie znacznie, ale to znacznie mniej (np. "Web Form Design" Luke'a Wroblewskiego to 16,77MB). Poza tym przy dużych plikach spada komfort pracy z czytnikiem, związany z wydłużaniem się czasu przewijania strony (myśli i myśli, i myśli... Nawet darmowy rozdział mojej "Projektowanie stron WWW" o wielkości 1,81MB potrafiło zawiesić urządzenie).
  • PDF nie na czytniki. No właśnie. Po pierwsze, za ciężkie - o czym było wyżej. Po drugie, to się nie chce skalować! Czytanie nawet powiększonego (w ramach opcji powiększania czcionki) pliku .pdf powoduje, że układ tekstu nie chce się dopasowywać do parametrów urządzenia. Co oznacza w praktyce, że jeśli do tej pory kupowałeś książki elektroniczne w wersji .pdf, to jak przesiądziesz się na czytniki, będziesz musiał je kupić jeszcze raz - w wersji EPUB.

 

eClicto

W zasadzie na tym chciałbym poprzestać w tym wpisie. Udało mi sie otrzymać jeden egzemplarz tego czytnika (dzięki Tomasz za wypożyczenie!) i jemu poświęcę osobny wpis.

eClicto. eClicto.

Rysunek 2. Czytnik eClicto firmy Kolporter Info S.A. (od lewej): z wyświetloną książką oraz ze zrzutem strony nakanapie.pl.

20:21, marekkasperski
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21