![]() ![]() MOJE KSIĄŻKI - AUTOR
REDAKTOR MERYTORYCZNY
|
Blog > Komentarze do wpisu
Social Web: projektowanie społecznościoweWłaśnie jestem w trakcie lektury "Serwisy społecznościowe. Projektowanie" autorstwa Portera; niedawno też przerobiłem "Neuro Web Design" Susan Weinschenk (o tej książce pisał też ostatnio Maciej). Ani jedna, ani druga lektura nie zrobiły (robią, gdyż Serwisy społecznościowe jeszcze czytam) większego wrażenia. Powody są dwa: 1) na studiach wpajano mi podstawy socjotechniki, w tym badania Stanleya Milgrama oraz 2) lektura książki Cialdiniego "Wywieranie wpływu na ludzi" była podstawowym podręcznikiem do tych zajęć, a w obu książkach - i Portera i Weinschenk - sporo odwołań do Cialdiniego. (Na marginesie: ostatnio uzupełniam listę książek z zakresu UCD, które posiadam, więc zainteresowanych odsyłam do mojej kolekcji). ALE... projektowanie na potrzeby Internetu wymaga by pamiętać o podstawowym czynniku komunikacji: Człowiek to nie tylko zwierzę (ze swoim bagażem psychofizjologicznym), ale i zwierzę społeczne! Co z tego wynika dla Weba? Zobaczmy.
"Tylu tu ich jest - musi być fajnie" Taki efekt mają przynieść wlepki na blogi, na których widnieją portrety osób, które bądź to mają założone konto w danym serwisie, bądź też - jak w przypadku My BlogLog - odwiedzają jeden z blogów, którego autor zrzeszony jest w tym samym systemie agregacji informacji, co i jego czytelnicy. Przypomina mi się tutaj jedna z rozmów, tocząca się bodajże na Flakerze, gdy ktoś komentujący Świstak.pl zarzucił Rafałowi Agnieszczakowi, że na stronie głównej widnieje boks "Zobacz kto do nas ostatnio dołączył" ze zdjęciami świeżo upieczonych użytkowników. Rafał - komentując po swojemu - słusznie zauważył, że statystyki Z boksem i BEZ boksu mówią same za siebie, czy boks jest wart cennej przestrzeni strony głównej.
Rysunek 1. U góry fragment strony głównej serwisu aukcyjnego Świstak.pl oraz - na dole - wlepka z systemu MyBlogLog pokazująca czytelników strony oraz - co jest istotą tego przykładu - z linkiem "Join My Community" jako akcją domyślną.
Jak to działa? Ano trochę tak, jak w jednym z eksperymentów Milgrama (na spółę z Bickmanem i Berkowitzem) w ramach którego grupa osób stojących na ulicy wpatrywała się w okna szóstego piętra budynku, przy którym stali. Zauważano, że przechodnie przechodzący obok "gapiów", w ramach społecznego bodźca także zaczęli spoglądać w owe wypatrywane miejsce, w oczekiwaniu, że dojrzą tam coś interesującego - coś, w co wpatrują się INNI. Przy czym - i to jest interesujące - czym owych INNYCH wpatrujących się było więcej, tym - stwierdzono - bodziec pobudzał większą część przypadkowych przechodniów. Jaki z tego wniosek? Ano chociażby taki, że pokazywanie w serwisach INNYCH - na fotkach, w blokach "Ostatnio tu byli", "Ostatnio zalogowani", "Nowi zarejestrowani..." etc. - sprzyja procesowi rejestracji, włączenia się do społeczności. I to jest patent numer 1.
"Skoro ON tego używa, to musi być fajne" Patent numer dwa w pewnym sensie związany jest z pierwszym, acz bazuje na sile autorytetu, a nie na sile ilości (masy). Zobaczmy jak to działa. Case polskich mikroblogów: "bitwa" systemów mikroblogingowych odbywa się przy pomocy celebrites. Kominek dołączając do Blipa przyprowadził ze sobą rzeszę swoich wiernych. Grzesiek pisząc na swoim AntyWebie achy i ochy pod adresem Flakera - a miało to miejsce jeszcze w pierwszych m-cach funkcjonowania serwisu - przyczynił się z pewnością do zwiększenia w tym czasie ilości nowych użytkowników, w tym rejestracji. Adam wręcz otwarcie mówi, że bitwę wygra ten, kto posiądzie Dodę (nie w dosłownym znaczeniu :). Stąd zresztą chwilę później Blip zaczął się chwalić pozyskaną Frytką. Case Adtaily: przebiegał trochę inaczej, acz ważną rolę odegrał tu Maciej Budzich, na którego blogu chyba jako pierwszym zaczęły pojawiać się reklamy z systemu AdTaily oraz informacje 'z czym to się je'.
Rysunek 2. Kominek używa Blip.pl, a Ty? A Flakera używa prawie-Doda. Kiedy czas na tą prawdziwą?
Społeczna siła autorytetu (również anty-autorytetu czy po prostu oszołomstwa) istotna jest z punktu widzenia projektowania do Internetu. Łącząc patent nr 1 z patentem nr 2 otrzymujemy mieszankę wybuchową, gdyż nagle się okazuje, że czytelnikami bloga X są same znane osobistości. Przekaz tego komunikatu dla osób postronnych jest tak silny, że - chcąc nie chcąc - blog taki szybko ląduje w zaskrybowanych kanałach RSS. Pisze też o tym Porter podając przykład używania internetowej aplikacji przez Setha Godin, autora m.in. znanej u nas "Fioletowej krowy" i skrzętnego wykorzystania tego faktu przez ludzi z marketingu w celu zwiększenia ilości rejestracji przez odwołanie się do faktu posiadania tak zacnego użytkownika.
Podsumowania czas Istnieją pewne wariacje, a czasem i zagrożenia w stosowaniu powyższych technik. Na przykład:
*** Era społecznego zaangażowania moim zdaniem dopiero się rozpoczyna. I nie mówię tu o serwisach społecznościowych, a o projektowaniu społecznościowym. Mechanizmy, które mamy - opisane powyżej, ale także te z e-commerce: "klienci, którzy kupili, kupili także", "ten produkt ma tyle i tyle opinii pozytywnych" - to dopiero początek wykorzystania społecznego zaangażowania. Stosowanie wlepek z Facebook w sklepach, pokazujących ile mamy fanów, które wśród odwiedzających zwiększają poziom zaufania do oferty. Funkcjonalności w stylu FlakTesty, które realnie podwyższają sprzedaż. To kolejne kroki. W dobie aplikacji społecznych nawet blogi tracą już swój pierwotny sens - w aktualnej formule nie są w stanie agregować wszystkich moich aktywności sieciowych. A w przeważającej części - IMHO - ludzie nie czytają blogów - czytają INNYCH. Warto przeczytać także: Maciej Lipiec, Większość nie może się mylić.
I zupełnie na koniec - osobiście uważam, że aktualnie najlepsze patenty społecznościowe funkcjonujące w obrębie polskiego internetu ma... (i te trzy kropki będą z pewnością najlepiej klikalnym linkiem tego wpisu :). Chociaż - dodam łyżkę dziekgciu - system ten jest za trudny w użyciu dla przeciętnego użytkownika, co dobrze by było, by jego Autorzy zdali sobie jak najszybciej z tego sprawę. wtorek, 18 sierpnia 2009, marekkasperski
TrackBack
Komentarze
Gość: Z, 212.180.147.13*
2009/08/18 21:18:20
Nie dziekciu tylko dziegciu
Gość: Kala, sub218-149.elpos.net
2009/08/19 07:10:20
Taka smieszna sprawa - to wszystko trafi tylko do osob konformistycznych. Non-konformista nie przejmie sie tym, ze miliard Chinczykow loguje sie na danym serwisie. Chyba, ze sobie powiemy, iz non-konformisci sa w zdecydowanej mniejszosci i z tego powodu nie maja wartosci jako target.
Chociaz czasami wazniejsza jest jakosc, a nie ilosc. 2009/08/19 08:06:25
Link nakanapie.pl - działa. Czasem może nie działać - jak większość stron w sieci.
2009/08/19 08:07:15
Co do mieczy i dziegciu - wpis jest zupełnie o czymś innym. Ale społecznościowo się zrobiło, to fakt.
|