Pierwsze badania w kwestii określenia czy istnieją jakieś wbudowane w nas preferencje co do spostrzeganych barw, miały miejsce jeszcze pod koniec XIX w., za sprawą M. Cohna. Jeśli zaś chodzi o współczesną psychologię, tematem tym zajął się Hans Eysenck (1941).
Z badań Eysencka z blisko 14 tysiącami osób wynika, że:
- istnieje pewien ogólny porządek preferencji kolorystycznej, choć nie na tyle silny, by nie mógł być zmieniony w ramach indywidualnych przeżyć osoby, kształtujących osobiste preferencje,
- porządek ten można przedstawić przy pomocy ciągów:
najprzyjemniejsze barwy (kolejno):
- niebieska,
- czerwona,
- zielona,
- purpurowa,
nieprzyjemne barwy:
- tzw. barwy przejściowe są mniej przyjemne od barw składowych.
Prócz tego przebadano osoby w ramach afektywnych wartości barw; nie ograniczono się już tylko do odpowiedzi "przyjemna" - "nie przyjemna", ale spytano o określenie charakteru barw, waloru uczuciowego, czy jest: spokojna, wesoła, uroczysta, smutna, ...
Warunki wstępne badania (N. A. Wells, 1910 r.):
po pierwsze - osoby otrzymały karty z wzorcami kolorystycznymi w kolejności w jakiej występują w widmie, tj.: karmazynowy, szkarłatny, pomarańczowy, pomarańczowożółty, żółty, żółtozielony, zielony, zielononiebieski, niebieski, niebieskofioletowy, fioletowy, purpurowy;
po drugie - osoby otrzymały listy z dwudziestoma określeniami afektywnego waloru barwy: cicha, uroczysta, ciężka, energiczna, podniecająca, krzykliwa, ponura, uśmierzająca, przytłaczająca, dostojna, pochmurna, radosna, spokojna, żywa, wesoła, szumna, smutna, neutralna, lekka, delikatna. Rzecz jasna - i takie było założenie autorów badania - określenia te można pogrupować w trzy naczelne kategorie określające barwy: podniecające, działające uspokajająco oraz te, które wprawiają w przygnębienie.
Wyniki przedstawiają się następująco:
- Generalnie okazuje się, że kobiety o wiele częściej od mężczyzn utożsamiają kolory z nastrojami.
- Te kolory, w których występuje jako składowa barwa czerwona, odczuwane są jako podniecające: purpurowa, karmazynowa, osiągając maksimum w szkarłacie oraz pomarańczowym i uspokajając się wraz z żółtozielonym. Choć ciekawe jest też to, że od tego punktu następuje znowu wzrost podniecającego charakteru koloru, odczuwalny zwłaszcza w okolicy barwy zielononiebieskiej i kończący się gdzieś w granicach niebieskofioletowego.
- Jeśli chodzi o działanie uspokajające barw, to maksimum swoje osiąga razem z uzyskaniem barwy zielonej.
- Natomiast odczucie przygnębienia związane jest przede wszystkim z kolorem niebieskim i niebieskofioletowym.
Z badań fizjologicznych zaś dowiadujemy się skąd takie tendencje:
"(...) pobudznie układu sympatycznego zwiększa wrażliwość na barwy niebieskie i fioletowe, natomiast przy pobudzeniu układu parasympatycznego wrażliwość na te barwy maleje, a wzrasta na barwy czerwone. Podniecające działanie barw czerwonych , a uspokajające zielonych i niebieskich można więc wytłumaczyć wzajemnym powiązaniem aparatów czerwono-, zielono- i niebiesko-czułych z nerwowym układem wegetatywnym."
Na koniec:
- jeśli chodzi o zestawienia kolorystyczne, to uważa się, że barwy harmonijne budzą przyjemne odczucia, i odwrotnie - dysharmonia kolorów - przykre.
- dorosłe osoby preferują barwy pastelowe, dzieci żywe kolory.
***
Dane nt. tego, jak kolory wpływają na nasze samopoczucie, skrzętnie wykorzystują zarówno ludzie od marketingu, jak i od ergonomii pracy. Nie tak trudno wyobrazić sobie również zastosowanie tej wiedzy w ramach codziennej pracy projektanta WWW.
Znana zasada głosi, że masz 50 milisekund na to, by wchodzący po raz pierwszy na Twoją stronę użytkownik jej nie opuścił (wyniki badań Gitte Lindgaard z 2006 r., Attention web designers: You have 50 milliseconds to make a good first impression, w: "Behaviour & Information Technology"; polska wzmianka).
50 milisekund to stanowczo za mało, by w jakikolwiek świadomy sposób zapoznać się ze stroną; wystarczająco długi, by zrobił to nasz system nerwowy. Prawdziwe decyzje zapadają [prawie] natychmiast.
Cytowany fragment za: A. Mączyńska-Frydryszek, M. Jaskólska-Klaus, T. Maruszewski, Psychofizjologia widzenia, 1991. Opis eksperymentów Eysencka i Wellsa za: A. Zausznica, Nauka o barwie, 1959.
Nt. 50 milisekund warto poczytać: