Zobacz mnie na GoldenLine
ThinkLab: moja firma

MOJE KSIĄŻKI - AUTOR

Użyteczność w praktyceM. Kasperski, A. Boguska-Torbicz Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce, Helion 2008.

Moja książkaM. Kasperski, Sztuczna Inteligencja, Helion 2003.

REDAKTOR MERYTORYCZNY

UmysłD. Casacuberta, Umysł. Czym jest i jak działa, Świat Książki 2007.

100 sposobów...T. Stafford, M. Webb, 100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu, Onepress 2006.

Istota inteligencjiJ. Hawkins, S. Blakeslee, Istota inteligencji, Onepress 2005.

Blog > Komentarze do wpisu

Kolory: preferencje użytkowników. Wykorzystaj swoje 50ms

Pierwsze badania w kwestii określenia czy istnieją jakieś wbudowane w nas preferencje co do spostrzeganych barw, miały miejsce jeszcze pod koniec XIX w., za sprawą M. Cohna. Jeśli zaś chodzi o współczesną psychologię, tematem tym zajął się Hans Eysenck (1941).

Z badań Eysencka z blisko 14 tysiącami osób wynika, że:

  1. istnieje pewien ogólny porządek preferencji kolorystycznej, choć nie na tyle silny, by nie mógł być zmieniony w ramach indywidualnych przeżyć osoby, kształtujących osobiste preferencje,
  2. porządek ten można przedstawić przy pomocy ciągów:

    najprzyjemniejsze barwy (kolejno):

    • niebieska,
    • czerwona,
    • zielona,
    • purpurowa,

    nieprzyjemne barwy:

    • żółta,
    • pomarańczowa.
  3. tzw. barwy przejściowe są mniej przyjemne od barw składowych.


Prócz tego przebadano osoby w ramach afektywnych wartości barw; nie ograniczono się już tylko do odpowiedzi "przyjemna" - "nie przyjemna", ale spytano o określenie charakteru barw, waloru uczuciowego, czy jest: spokojna, wesoła, uroczysta, smutna, ...

Warunki wstępne badania (N. A. Wells, 1910 r.):

po pierwsze - osoby otrzymały karty z wzorcami kolorystycznymi w kolejności w jakiej występują w widmie, tj.: karmazynowy, szkarłatny, pomarańczowy, pomarańczowożółty, żółty, żółtozielony, zielony, zielononiebieski, niebieski, niebieskofioletowy, fioletowy, purpurowy;

po drugie - osoby otrzymały listy z dwudziestoma określeniami afektywnego waloru barwy: cicha, uroczysta, ciężka, energiczna, podniecająca, krzykliwa, ponura, uśmierzająca, przytłaczająca, dostojna, pochmurna, radosna, spokojna, żywa, wesoła, szumna, smutna, neutralna, lekka, delikatna. Rzecz jasna - i takie było założenie autorów badania - określenia te można pogrupować w trzy naczelne kategorie określające barwy: podniecające, działające uspokajająco oraz te, które wprawiają w przygnębienie.

Wyniki przedstawiają się następująco:

  1. Generalnie okazuje się, że kobiety o wiele częściej od mężczyzn utożsamiają kolory z nastrojami.
  2. Te kolory, w których występuje jako składowa barwa czerwona, odczuwane są jako podniecające: purpurowa, karmazynowa, osiągając maksimum w szkarłacie oraz pomarańczowym i uspokajając się wraz z żółtozielonym. Choć ciekawe jest też to, że od tego punktu następuje znowu wzrost podniecającego charakteru koloru, odczuwalny zwłaszcza w okolicy barwy zielononiebieskiej i kończący się gdzieś w granicach niebieskofioletowego.
  3. Jeśli chodzi o działanie uspokajające barw, to maksimum swoje osiąga razem z uzyskaniem barwy zielonej.
  4. Natomiast odczucie przygnębienia związane jest przede wszystkim z kolorem niebieskim i niebieskofioletowym.

Z badań fizjologicznych zaś dowiadujemy się skąd takie tendencje:

"(...) pobudznie układu sympatycznego zwiększa wrażliwość na barwy niebieskie i fioletowe, natomiast przy pobudzeniu układu parasympatycznego wrażliwość na te barwy maleje, a wzrasta na barwy czerwone. Podniecające działanie barw czerwonych , a uspokajające zielonych i niebieskich można więc wytłumaczyć wzajemnym powiązaniem aparatów czerwono-, zielono- i niebiesko-czułych z nerwowym układem wegetatywnym."

Na koniec:

  1. jeśli chodzi o zestawienia kolorystyczne, to uważa się, że barwy harmonijne budzą przyjemne odczucia, i odwrotnie - dysharmonia kolorów - przykre.
  2. dorosłe osoby preferują barwy pastelowe, dzieci żywe kolory.

***

Dane nt. tego, jak kolory wpływają na nasze samopoczucie, skrzętnie wykorzystują zarówno ludzie od marketingu, jak i od ergonomii pracy. Nie tak trudno wyobrazić sobie również zastosowanie tej wiedzy w ramach codziennej pracy projektanta WWW.

Znana zasada głosi, że masz 50 milisekund na to, by wchodzący po raz pierwszy na Twoją stronę użytkownik jej nie opuścił (wyniki badań Gitte Lindgaard z 2006 r., Attention web designers: You have 50 milliseconds to make a good first impression, w: "Behaviour & Information Technology"; polska wzmianka).

50 milisekund to stanowczo za mało, by w jakikolwiek świadomy sposób zapoznać się ze stroną; wystarczająco długi, by zrobił to nasz system nerwowy. Prawdziwe decyzje zapadają [prawie] natychmiast.

 

Cytowany fragment za: A. Mączyńska-Frydryszek, M. Jaskólska-Klaus, T. Maruszewski, Psychofizjologia widzenia, 1991. Opis eksperymentów Eysencka i Wellsa za: A. Zausznica, Nauka o barwie, 1959.

Nt. 50 milisekund warto poczytać:

wtorek, 07 sierpnia 2007, marekkasperski

Polecane wpisy

  • Definicja UX: Przez wskazanie... Feature na rynku nieruchomości

    Wstęp [można pominąć] 0.1. User Experience to nie jest ' wziu-wziu ' w HTML5. To nawet nie jest front-end. Sorry , nie przekonacie mnie w licznych rozmowach;

  • Z półki projektanta: Koszyk

    Krótki komiks o projektowaniu. *** To jest koszyk na zakupy. To jest ładny koszyk na zakupy, jednak pełni taką samą rolę jak zwyczajny koszyk. Dla sklepu (a

  • Polski Internet śpi

    Nie wiem, czy to za sprawą globalnych dużych graczy, którzy (pod względem zasięgu) przejęli polskich użytkowników, a z nimi polskie budżety marketingowe, ale wy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: patrycjaw, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/26 19:35:25
W jakiej publikacji Wells opisał wspomniane badania?
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/26 19:43:05
Czy ktoś może wie w jakiej publikacji Wells opisał swoje badania?